Bóg, Naród, Ojczyzna. Ojcowizna otwarta na świat - ogólnonarodowe zjednoczenie ugrupowań pod historyczną nazwą - Listy na adres: Postfach 800626, 65906 Frankfurt am Main
Wałęsa chciał niegdyś, żeby Polska była drugą Japonią, bo nie ma proroków we własnym kraju, zaś o rzuceniu potęgi Japonii na kolana za pomocą dwóch tylko napromieniowań bombowych nie musiało być mowy w programie Zasadniczej Szkoły Zawodowej, której jeden tylko absolwent może poszczycić się większą liczbą doktoratów honoris causa, niż dajmy na to takie Technikum Hutniczo-Mechaniczne w Sosnowcu liczbą swoich absolwentów o zmienionych po 1989 r. nazwiskach niekoniecznie w związku z wyjściem za mąż, repatriacją do Niemiec, albo innej, bliskowschodniej Ojczyzny, lub z odejściem ze służby dla dobra służby.
W okolicach Gdańska pewna firma zarejestrowana w miejscowym urzędzie gminnym, a wcześniej założona przez matkę firmę mającą siedzibę we wschodnich Niemczech, składuje coś od lat pod ziemią w byłej kopalni soli. A co to jest, co ona tam składuje? Czy kiedyś to wybuchnie i z jakim skutkiem dla prawdziwych Polaków i Kaszubów oraz ludzi robiących na Wybrzeżu za Polaków i Kaszubów, to kogo to dzisiaj ma obchodzić?
Z elektrowni atomowej Fukushima trzech robotników odwiezionych zostało karetkami jak trzech oświeconych gwiazdą króli z oparzeniami skóry wywołanymi napromieniowaniem, którego skutki widoczne były dla telewidzów całego świata w marcu 2011 r. gołym okiem; nie trzeba mieć przyznanej pokojowo Nagrody Nobla z dziedziny nauk medycznych, żeby móc powiedzieć, iż obrażenia na skórze tych trzech osób boskich jak kamikadze to zaledwie pryszcz w stosunku do zniszczeń, które jest w stanie spowodować w organizmie ludzkim wynalazek rozszczepienia jąder niektórych pierwiastków z tablicy objawionej w Rosji dla świata przez żyda Mendelejewa, który musiał chyba być nawiasem mówiąc odwiedzany przez aniołów tak samo jak Ciołkowski, o którym pisał we wspomnieniach Szkłowski.
Nie trzeba być prorokiem w Polsce, żeby powiedzieć, że Fukushima, Hiroshima i Nagasaki to jedno i to samo Zło, wielka klęska kraju kwitnącej wiśni. Polska krajem polowań była i jest - mówił poeta już w 1973 r. w głębokim PRL-u. Czy trzeba mieć odwagę potrzebną do malowania obrazków Krynicy widzianej oczyma Bożego Artysty, który zapytany o używane przez siebie nazwisko odpowiadał jedynym słowem: Matejko, z którym ten uczciwy żyd umiał sobie skojarzyć wskazany postawionym pytaniem desygnat?
Jeżeli bowiem ta kopalnia soli pod Gdańskiem używana za magazyn bomb ekologicznych nikomu w istocie nie zagraża, to czemu inwestor z Niemiec nie wykopał jej sobie na miejscu u siebie, pod Dreznem?
W Szwajcarii całe elektrownie atomowe umieszczane są dla bezpieczeństwa od lat w tunelach drążonych w tym celu pod Alpami. W Polsce amerykańscy inwestorzy uzyskali zaś od rządu Donalda Tuska zezwolenie na wtłaczanie pod tę samą ziemię, nazywaną nie tak dawno jeszcze przez ludzkość Ziemią Matką, milionów ton trujących dla człowieka chemikaliów, które mają rozsadzać skały w celu uwalniania z nich gazu nazwanego oszukańczo łupkowym, bo potrzebne jest to w celu powszechnego możenia dobrobytu tych, którzy w to wciskanie Polakom pod ziemię trujących chemikaliów zainwestowali.
A jeśli udział bliskiej Polsce Słowacji w diabelskim pakcie euro przyniosło już przykre konsekwencje, a dla sąsiadujących z Polską Niemiec Pakt Euro Plus przyniósł już zobowiązania płatności sum sięgających dziesiątków miliardów oraz zobowiązań gwarancyjnych w wysokości setek miliardów tej sztucznej waluty euro, która zaprawdę jest diabelską sztuczką, to jakim właściwie polskobrzmiącym nazwiskiem mógłby się nazwać ten fałszywy Mesjasz dla Polski: Krynicki, czy Pruszcz Gdański?
Na marginesie wspomnijmy, że Pruszcz Gdański zgodnie z zasadami przyjętymi na konferencji pedagogicznej w Magdalence w 1989 r. piszą Nauczyciele Narodu Polskiego przez u otwarte tak samo jak słowo "bul" w odniesieniu do jena i Japonii, bo ten bul nie wymieniają przecież na nic, co rządzących Polską mogło by zaboleć i dlatego prorokują o nim, że "nie oznacza zobowiązań finansowych dla Polski".
No, a czy nie ma już w Polsce mądrzejszych Nauczycieli Narodu Polskiego? Chyba jednak już nie ma, skoro apolityczny Krzysztof Zagozda, rzecznik jakiegoś apokaliptycznego stowarzyszenia lokalnego w Wielkopolsce, którego gazeta wyborcza wypromowała na jedynego obrońcę jednolitości konstytucyjnej Polski i Polskiego Sląska, podpisał się jako były nauczyciel pod oświadczeniem krytykującym list otwarty wystosowany do Minister Edukacji Hall przez uczestników X Ogólnopolskiej Konferencji Nauczycieli i Wychowawców pt. „Nauczyciel wobec problemów globalnego nastolatka” w Lublinie 12 marca 2011 r.
Nauczycielami w Polsce, w której urodziła się moja śp. Matka, byli np.: Jan Kornecki, przez trzy kadencje poseł na Sejm odrodzonej Rzeczypospolitej oraz Michał Siciński, wieloletni prezes stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych i przez kilka kadencji senator Rzeczypospolitej z ramienia Związku Ludowo-Narodowego, o których to organizacjach a także przyjętych przez nie zasadach wychowania Polaków nie musi dzisiaj nic wiedzieć były nauczyciel Zagozda, lecz winni pamiętać nauczyciele pisujący listy otwarte do Katarzyny Hall zdecydowanie negatywnie postrzeganej przez Narodowców Polskich.
Działające w latach 1921-1939 Stowarzyszenie Chrześcijańsko-Narodowe Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, o którym wydaną w 1998 r. nakładem Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego książkę napisał ks. dr Jan Usiądek jeżeli nie z pozycji jawnie wrogich wychowaniu narodowemu kojarzonemu z nazwiskiem Roman Dmowski, to przecież tak samo szkodliwych dla Narodu Polskiego jak nonsensowne uznanie przez Krzysztofa Zagozdę za "prywatę" otwartego dowodu bezsilności i rozpaczy nauczycieli zebranych przed miesiącem w Lublinie.
Tak samo bowiem bałamutnie jak rzecznik stowarzyszenia Unum Principium Krzysztof Zagozda upominający się o kult NMP w obrazie, przed którym składał śluby Jan Kazimierz a zarazem nie szukający porozumienia ideowego z nauczycielami zatroskanymi o los szkół polskich, ks. dr Jan Usiądek ma za złe Zygmuntowi Balickiemu, Janowi Ludwikowi Popławskiemu i Romanowi Dmowskiemu, że "Koncepcje wysuwane przez endecję skierowane były do klas i warstw posiadających" (s. 40).
Tymczasem Balicki zwracał się do elit, bo celem jego było pozyskiwanie elit dla ruchu narodowego, co wskazał m.in. Karol Wołek w tekście "Balicki – organizator Ruchu Narodowego" w 4 numerze kwartalnika "Polityka Narodowa" (s. 113) upowszechnionym w internecie pod adresem: http://narodowcy.net/balicki-%E2%80%93-organizator-ruchu-narodowego/2011/01/29, do którego nie wolno czynić aktywnych połączeń, jeżeli nie wiadomo, czy wskazane upowszechnienie tekstu dokonane zostało za przyzwoleniem właściciela praw autorskich do tekstu sprzedawanego wciąż w numerach archiwalnych kwartalnika.
Nie wiem, ilu nauczycieli polskich zaprosił Krzysztof Zagozda na swój niedawny odczyt w Łodzi poświęcony obronie polskości Sląska a także nie wiem, ilu nauczycieli polskich było na odczycie rzecznika Stowarzyszenia Unum Principium we Wieluniu 20 stycznia 2011 r. związanym z wystąpieniem tego stowarzyszenia o delegalizację Ruchu Autonomii Śląska. Wiem natomiast, że w lokalnym kole Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych było w 1927 r. w okręgu Łódzkim we Wieluniu 21 czynnych nauczycieli, a w takim samym kole SChNNSP w okręgu Lwowskim w samym tylko Zydaczowie, zaprzyjaźnionym dzisiaj oficjalnie z miastem Czeladź, pracowało aż 36 polskich nauczycieli, dla których pojęcie duchowej wspólnoty Narodu Polskiego było rzeczywistością uświadamianą za pomocą hasła: Bóg i Ojczyzna.
Narodowcy Polscy winni dzisiaj pracować i modlić się także i o to, żeby lokalne stowarzyszenia takie jak to, w którym Krzysztof Zagozda robi za rzecznika prasowego nie rozprzestrzeniały się na całą Polskę, lecz żeby przeniknęła najpierw do tych stowarzyszeń Myśl Narodowa i metodą Balickiego uczyniła je skutecznymi dla Sprawy Polskiej.
Mając zaś na uwadze wspomniane powyżej i wszelkie inne, rozliczne zagrożenia dla dalszej egzystencji Narodu Polskiego patrzę dzisiaj strapionym wzrokiem na chusteczkę z jedwabiu wręczoną mi przed laty wszak nie na otarcie łez po tragedii takiej, jak przyniesiona przez tsunami do Fukushimy, lecz w intencji podobnej raczej do tej, z którą Dalaj Lama zakłada swym rozmówcom na szyję biały szal.
Stefan Kosiewski
Prezes Stowarzyszenia Szkolnego "Oświata" we Frankfurcie nad Menem, działającego od 1992 r.
Krzysztof Zagozda - były nauczyciel !!! W istocie były nauczyciel języka Ojczystego, z miernymi efektami w tym co robił. Ten pochodzący z Inowrocławia człowiek,rzekomo apolityczny, w rzeczywistości porzucił rozum, dla faworyzowania ugrupowań, o podejściu rodem z partii Leszka Moczulskiego i takie wyznania propaguje. Ślepe zapatrzenie Zagozdy w kościół, usilnie dążący do władzy na podobieństwo kardynalskiej Francji, mieszając teoretycznie apolityczny kościół w politykę powoduje tworzenie chorych reguł w dzisiejszym obrazie scen rządzących, do których ów Zagozda próbował się siłą wedrzeć. Panie Zagozda - może czas wziąć się do uczciwej pracy a nie tylko robiąc wszystko na przekór życiu powszechnemu !!!
Bracia Kaczyńscy ogłosili plan stabilizacyjny na najbliższe pół roku i chcą pozyskać dla tego planu większość parlamentarną w Polsce, żeby móc dokonać destabilizacji tzw. układu okrągłego stołu i zbudować IV Rzeczpospolitą.
Mittwoch, 18. Januar 2006
IANICULUM, Bracia Kaczynscy oglosili plan stabilizacyjny. Tekla Stanczyk
Janus ma dwa oblicza. Bóg wszelkiego początku, bóg drzwi i domów, miasta i całego państwa. Ma przydomek Pater, klucze i laskę za atrybuty. Na jego cześć nazwano pierwszy miesiąc roku Januarius.
18 stycznia (am 18. Januar) 2006 roku gazeta Obermärkische Zeitung poinformowała, że Polacy oraz inni obywatele 10 nowych państw Unii Europejskiej bądą musieli 3 lata dłużej pozostać ograniczeni w dostępie do rynków pracy w Niemczech i w Austrii; tak uzgodnili we wtorek w Berlinie ministrowie pracy obu tych państw: Franz Müntefering (SPD) i Martin Bartenstein (ÖVP).
Premier Kazimierz Marcinkiewicz może teraz sprawdzić, czy to prawda; polecić zadzwonić z MSZ do gazety, a potem publicznie stanowczo zaprotestować, bowiem Prawo i Sprawiedliwość tak jak i stronnictwa wszystkich innych obrządków w Polsce namawiały przecież do głosowania za wejściem do Unii na warunkach, które zostały jasno określone przed 18. stycznia/ Januara 2006 roku. A jeśli teraz jedne państwa unijne zaczną sobie dyskryminować drugie, to w tych dyskryminowanych trzeba będzie koniecznie wprowadzić wnet sądy doraźne, bolszewickie, do karania w przeciągu 24 godzin tych, którzy nie pójdą na tzw. wolne wybory zarządzone przez antybolszewickie koalicje rządzące.
W Polsce to jeszcze nie kłopot, bo są tradycje rodzinne i Wiceminister Sprawiedliwości Andrzej Kryże, wykreowany przez komunistyczne media i rządową telewizję TRWAM na pogromcę spod znaku FOZZ, może skorzystać z doświadczeń ojca Romana, Kryże (W latach 1945-1955 był sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego. W tym czasie brał udział w orzekaniu wyroków skazujących, w tym również na karę śmierci, w sprawach przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego (m. in. rotmistrza Witolda Pileckiego czy majora Tadeusza Pleśniaka). W 1964 był przewodniczącym składu sędziowskiego, który wydał wyroki skazujące (w tym Stanisława Wawrzeckiego na karę śmierci) w sprawie tzw. "afery mięsnej". Wiele z wyroków wydanych przez sędziego Romana Kryżego została po 1989 uznanych za mordy sądowe.
Ale kto będzie zasiadał w tych nowatorskich, prounijnych Kolegiach Karno-Orzekających np. w takiej Republice Czeskiej, gdzie Radio Proglas nie ma takiego posłuchu jak rządowe Radio Maryja i nie ma tylu żydów, których mógłby przerobić na drutach na neokatehumenat?
Zbudować IV Rzeczpospolitą na terenach administrowanych od 1944 roku przez komunistów, ich agentów i popleczników - to zadanie o wiele bardziej trudniejsze od budowania II Rzeczpospolitej na terenach wyjętych spod administracji rozbiorowej. Zadanie bardziej skomplikowane, czego doświadczył w przykry sposób dr Jan Pyszko, którego media nie przyjęły tak, jak w 1918 r. gazety w Poznaniu powitały przyjazd Paderewskiego.
Można mieć większość w Sejmie przez pół roku, można mieć większość w Sejmie przez całą kadencję, można mieć Sejm na własność i można mieć własność Narodu Polskiego, ale nie będzie się nigdy miało Narodu Polskiego na własność.
Wielka, wielomilionowa część Narodu Polskiego - to Polonia i Polacy zamieszkali poza granicami Kraju. Premier Kazimierz Marcinkiewicz może sięgnąć po swoje expose i zapytać, co Polonia ma do dzieła budowy IV Rzeczypospolitej?
Od 1945 roku emigracyjne organizacje polskie poddawane są działaniom destrukcyjnym komunistycznych tajnych służb. Wpierani są - w tym bezbożnym dziele rozbijania Polonii i skłócania Polaków - szpiedzy i agenci z Polski, jak na każdym polu swojej trudnej pracy, przez aliantów i sojuszników ze służb i towarzystw utrzymywanych z innych środków, niż oficjalne budżety państw.
- Czy Polonia może doradzić coś tym, którzy chcą stabilizacji, by dokonać destabilizacji i na tym gruncie dopiero zbudować nowy porządek w Ojczyźnie?
-Tak, proszę Pani. Jeśli przyjąć za właściwą zasadę, że sprzątanie należy rozpoczynać od góry, to od nowego Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oczekuje Polonia powołania Zespołu, który przygotuje m.in. lustrację z urzędu wszystkich tych tzw. działaczy polonijnych, w szczególności lustracja ta winna objąć osoby, które zadeklarowały przy wyjeździe z Polski przynależność do innego narodu, niż polski, a po przyjeździe do kraju osiedlenia zaczęły podawać się za Polaków.
Dzisiaj ciągle bowiem mamy różne dziwne twory, Europejskie Rady Wspólnot Stelmachowskiego, uczestnika rozmów w Magdalence, w Niemczech jakiś Konwent Polonijny powołał sobie do występowania za Polaków szpieg Andrzej Byrt. W tych tzw. radach zasiadają żydowscy emigranci, którzy wyjechali z Polski po 1968 roku i później, a którzy nie mieli odwagi wyemigrować do Izraela, bo tam prawdziwa wojna, a nie jakieś podchody z Polakami na emigracji. I rzecz nie w tym, że nie ma miejsca w tych tzw. radach polonijnych dla tak Wybitnych Polaków, jak Prezes Jan Kobylański z Ameryki Południowej i dr Tadeusz Kruczkowski z Białorusi. Rzecz w tym, że Senat RP wspierał finansowo te antypolskie działania, a nie powinien więcej wspierać. Tak jak i Rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza nie powinien za żadną cenę wspierać antypolskiej polityki: Brukseli, NATO i światowej finansjery wymierzonej przeciwko działającemu legalnie na Białorusi stowarzyszeniu naszej mniejszości narodowej , Związkowi Polaków na Białorusi. http://by.blox.pl
Na koniec wypada przypomnieć: na początku był Ianus, zaczął budować na Ianiculum.
Ta pomoc nie ma sensu. Euro i tak upadnie. Powstało dekretem, a nie nie tak jak powstaje pieniadz, samoistnie. pozdr.
Stefan Kosiewski... samoistnie rodziły się na świecie tylko: bieda z głupotą w zamieszkiwanych przez chazarską ludność żydowską wschodnioeuropejskich miasteczkach; same przez się, niezależnie od świata zewnętrznego, bez jakiejkolwiek przyczyny i potrzeby.
Pieniądz natomiast został wymyślony dużo wcześniej przez zupełnie inny naród i wprowadzany jest zawsze na konkretnym obszarze przez władzę panującą nad ludźmi zamieszkującymi ten obszar ziemi, w celu zachowania za pomocą tegoż pieniądza kontroli nad wymianą usług i towarów dokonywaną przez tych ludzi.
Pieniądz euro wprowadzony został w tym samym celu co marka, dolar i złotówka, denar i talar przed laty: panowaniu euro mają zostać poddani wszyscy mieszkańcy Unii Europejskiej bez pytania ich o zgodę na to. Bez bawienia się w rozpisywanie referendów i bez zmuszania narodów do ponownych głosowań, jeśli pierwsze wyniki nie są zgodne z planami masonerii.To jest totalitarny system władzy, panowania nad ludźmi zakryty sztuczną mgłą, dymem tzw. demokracji; w PRL-u była od tego tzw. demokracja ludowa.
Pieniądze państw na tzw. ratowanie euro to zwykła grabież. Grabieżą jest też zaplanowana przez Merkozego dla rządu Tuska tzw. pożyczka Polski - w wys. 6 mld euro - dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dla zrozumienia tego faktu nie jest potrzebna wiedza o wysokości oprocentowania tej pożyczki i wysokości oprocentowania pożyczek udzielanych Polsce przez tę instytucję. Wystarczy zapytać: od kiedy żyd bierze na większy procent, a na mniejszy daje?
Euro upadnie tak samo jak każda inna waluta na świecie, wszystko ma swój początek i koniec. Euro zrealizuje swoje zadania i przestanie być potrzebne, wyprze ten pieniądz drugi pieniądz zgodnie z prawem Kopernika. Tusk i Sikorski dopisali się dziwacznymi wystąpieniami do apokaliptycznej szopki napisanej dla Merkel i Sarkozego, w której w niedemokratyczny sposób pozbawiono już władzy szefów dwóch państw, ojczyzn antycznych demokracji europejskich.
Kryptosyjonizm panuje w pełni nad euro i Europą, Chinami, Ameryką i dolarem. Wtajemniczeni, skryci osobnicy zorganizowani w rozróżne loże i w partie; Bilderbergi, w Polsce Grupa Windsor itd. Pełno o tym w internecie, poczytaj mi Mamo. https://www.facebook.com/events/327882787223215/
Janusz Piechociński: Ostatnie tygodnie udowadniają dramatyczne rozmijanie się polskiej polityki z najważniejszymi wyzwaniami. Zajęci kampanią, wynikami wyborów, powyborczymi spekulacjami, rozliczeniami i podziałami nie prowadzimy poważnej analizy tego co dzieje się na świecie i w UE. Mało kto w naszej krajowej debacie chce się zajmować i zajmuje się procesami rozprzestrzeniania się kryzysu i jego konsekwencji, brakiem skutecznej i terminowej reakcji wielkich naszego świata, odsłanianiem się coraz większych zagrożeń. Kryzys nie tylko uderza w Unię on także w sposób bezprecedensowy ją zmienia. Uderza i zmieniać będzie także polską politykę, gospodarkę i społeczeństwo, uderzy w jednych da innym szansę, dosięgnie swoimi konsekwencjami każdego z nas. Te procesy są ważne nie tylko dla polityków i decydentów i nie tylko ze względu na już ponoszone społeczne czy gospodarcze koszty. Postanowiłem prześledzić te procesy i reakcję na nich ponadnarodowych i krajowych decydentów. Przedstawić antykryzysowe programy, ich realizację i konsekwencje. Liczę na Państwa uwagi i opinie w tej potrzebnej nie tylko w Polsce dyskusji. read on
magazyn europejski 23 sierpnia o 18:05 Panie Pośle, czy PSL chce rządzić Polską, czy zabawiać światową oligarchię sporami przed kamerami TV read on
Prof. Stan David Ligoń
Frankfurt nad Menem, 11 listopada 2011
Szanowni Państwo,
rozważania nadesłane przez Pana Posła Janusza Piechocińskiego w formacie docx także po przeformatowaniu do doc powtarzają się w kilku akapitach w rozdziale zatytułowanym:
Eurosceptycyzm już nie odstrasza, lecz napędza wyborców.
Proponuje się zatem dokonanie niezbędnej korekty, wycięcie kilku powtarzających się fragmentów wklepanych nieostrożnie przez Autora w tekście nadesłanym pospiesznie w reakcji na gwałt czyniony w Europie przez Barosso, Sarkozego i Merkel na tzw. Traktacie Lizbońskim podpisanym ongiś przez Lecha Kaczyńskiego za namową brata Jarosława Kaczyńskiego, który obłudnie zresztą broni do dzisiaj suwerenności Polski utraconej przecież tamtym podpisem nieszczęśnika niesłusznie wyniesionego potem za to na Wawel.
Także jednak bowiem już po dokonaniu tej niezbędnej adiustacji przypominać będzie tekst Janusza Piechocińskiego dojrzalszym wiekowo obserwatorom sceny politycznej w Polsce jako żywo tajny referat tow. Mijala nadesłany z Tirany na krótko przed obaleniem Gomułki ze względu na wzrok po tzw. Wydarzeniach Grudniowych na Wybrzeżu, w których to Wojsko Polskie strzelało bezlitośnie z karabinów maszynowych do Polaków namawianych uprzednio do rozejścia się w spokoju do pracy przez kolegów partyjnych gen. Jaruzelskiego, Kata Narodu Polskiego oraz tych oficerów, którzy po marcu 1968 r. postanowili jednak pozostać w Polsce.
Cechą główną obu wspomnianych referatów jest bowiem oparcie się w nich na oficjalnych źródłach; czy to na tekstach rozpraw ekonomicznych Mao Tsetunga zebranych w okresie tzw. Rewolucji Kulturalnej w Chinach w całości do Małej Książeczki przetłumaczonej na polski dla żyda Kazimierza Mijala, czy to w tekstach przemówień tow. Barosso aktualizowanych na stronie internetowej Komisji Europejskiej.
Dostrzeżona przez nas jednostronność nie pozwoliła Januszowi Piechocińskiemu na odwołanie się chociażby do jakiegoś z dzieł książkowych Prof. Leszka Balcerowicza, którego krytyka ze strony Andrzeja Leppera ucichła jakoś tak razem ze śmiercią tego drugiego podejrzewanego przez Prokuratora w pierwszym odruchu o to, że zginął w wyniku „powieszenia samobójczego”, chociaż Lepper nie zmarł na skutek powieszenia i złamania kręgów szyjnych, lecz poległ na skutek braku dopływu powietrza do płuc i niedotlenienia mózgu, bo chociaż podobno już nie spał w tym dniu, to jakoś dziwnie się nie szarpał, nie bronił się wcale przed zamknięciem mu ust poprzez odcięcie dopływu powietrza.
George Soros ze zgromadzonym majątkiem w wysokości 8,5 mld dolarów znajduje się na 27 miejscu na liście najbogatszych ludzi świata, a jednak nie daje za wygraną i pomnaża wciąż majątek także poprzez sprzedawanie naiwnym w postaci książkowej rzekomej wiedzy ekonomicznej, jak ostatnio pt.: „Das Ende der Finanzmärkte - und deren Zukunft: Die heutige Finanzkrise und was sie bedeutet”.
Zaproponowana przez Piechocińskiego jako podstawa do szerokiej dyskusji Polaków na temat „rozprzestrzenienia się kryzysu i jego konsekwencji” dla Polski słusznie nie nawiązuje do bałamutnych książek Sorosza będących owocem jego spekulacji pseudointelektualnych, o których Stefan Kosiewski, Prezes Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem wspominał chociażby w liście do Biura Prokuratora Generalnego RP 20 września 2011 r.
W liście tym mowa m.in. o tym, iż „...w gazecie „Die Zeit” 15 września br. jeden z największych żydowskich spekulantów giełdowych George Soros narzuca ludziom fałszywe przekonanie, że Europa musi mieć jedno wspólne, ponadpaństwowe Ministerstwo Finansów. Ten spekulant, który dorobił się majątku na osłabieniu brytyjskiego funta, urabia teraz czytelników opiniotwórczej gazety do błędnej tezy, że Europa nie ma innego wyjścia, jak tylko ustanowić przez Parlament Europejski podatki dla całej Unii Europejskiej i dać uprawnienie Europejskiemu Bankowi Centralnemu na zaciąganie za Narody Europy nowych, miliardowych kredytów, których nikt nigdy nie będzie w stanie spłacić i lichwa już dopilnuje, żeby Grecja straciła swoje wyspy a Polska Sląsk w kolejnej prywatyzacji….” http://sowa.quicksnake.net/Politics/Stefan-Kosiewski-Europo-do-gazu
Tymczasem w Polsce, jak słusznie zauważa poseł Janusz Piechociński we wstępie do swego referatu, politycy rozmijają się dramatycznie z najważniejszymi wyzwaniami zajęci wyborami i spekulacją przedwyborczą oraz powyborczymi czystkami w swoich partiach, które weszły z nimi do Sejmu i Senatu.
Natomiast Prokuratura nie wystąpiła jeszcze o zdjęcie immunitetu i sprawiedliwe osądzenie, czy to Posła Janusza Palikota w związku z zarzutem o działalność zarejestrowanej na Antylach fundacji rodzinnej „JP” na bazie majątku zdobytego na Narodzie Polskim w wyniku działań umożliwionych Palikotowi przez kolegów po pierwszym milionie zdobytym w Czeladzi pod rządami Czeladzkiego Rodu Mrozowskich.
Czy też uczciwe rozpatrzenie przez Prokuraturę we Wrocławiu zarzutów postawionych we wniosku dot. Posła Jarosława Kaczyńskiego w związku z Pismem Biura Prokuratora Generalnego PG VII Ko1 683/ 11 z dn. 21 września 2011 r. w zał.
„Zajęci kampanią, wynikami wyborów, powyborczymi spekulacjami, rozliczeniami i podziałami nie prowadzimy poważnej analizy tego co dzieje się na świecie i w UE” – samokrytycznie pisze Janusz Piechociński myśląc nie tylko o środowisku partii tzw. ludowców Pawlaka nawiązującej tradycjami do partii premiera Mikołajczyka, który dzięki przestrodze Amerykanów zachował w końcu życie salwując się ucieczką z Ojczyzny przed bezlitosnym toporem żydokomuny Cyrankiewicza, Kata Narodu Polskiego.
Cyrankiewicz zgodnie z wolą Jaruzelskiego i Gierka dożył na bardzo dobrze opłacanym fotelu Przewodniczącego Polskiego Ruchu Obrońców Pokoju, który miał na sumieniu tysiące Polaków zamordowanych przez ubowców po 1945 r. a nie tylko jednego Rotmistrza Pileckiego, który to Polak i Bohater Narodowy za Hitlera dobrowolnie poszedł do Auschwitz, wszakże nie do mitycznego gazu lecz po to, żeby założyć w tym obozie przymusowej pracy Polski Ruch Oporu prowadzący działania sabotażowe oraz inne, których ujawnienia żydokomuna nie życzy sobie do dzisiaj, bowiem historyczna Prawda o Bohaterskim Polaku, który przechodził przez druty do Auschwitz tam i z powrotem, żeby dokumentować niewolniczy charakter pracy, do której zmuszani byli za okupacji niemieckiej Polacy a także ludzie innej narodowości, zaprzecza bajkom rozgłaszanym przez żyda Cyrankiewicza o jego rzekomej działalności w ruchu oporu w Auschwitz a nie wyjaśnia przyczyn zwolnienia ministra Bartoszewskiego z tegoż obozu zagłady i przetrwania w nim holocaustu przez Cyrankiewicza.
Dyskusja w Polsce jest potrzebna, zwłaszcza na te tematy, o których nie mówi niestety w swoim artykule Janusz Piechociński, który mówi we wstępie o potrzebie „odsłaniania się coraz większych zagrożeń”, lecz nic nie odsłania, bo przecież nie można odsłanianiem Prawdy nazwać jego prasówki na temat wystąpień Barosso, czy Rostowskiego, którego wspominając raz w swoim spornym tekście Piechociński nie mówi nic na temat tego, dlaczego ten żyd, wnuk Rothfelda urodził się w Anglii w 1951 r. z nazwiskiem dwuczłonowym: Vincent-Rostowski, w środku z myślnikiem oraz imionami: Jan Antony, a po przylocie do Polski jako brytyjski obywatel, żeby robić za polskiego polityka, używa imienia Jacek i jednego tylko człona dwuczłonowego nazwiska, jak gdyby się wstydził z jakiegoś powodu żydowskiego nazwiska Vincent, lub wieloletnich związkom jego ojca-dyplomaty z brytyjskimi służbami specjalnymi na placówkach, na których towarzyszył ojcu od dziecka.
Mówiąc o braku „skutecznej i terminowej reakcji wielkich naszego świata” na odsłanianie się coraz większych zagrożeń Janusz Piechociński dostrzega zagrożenia i przestrzega jak Kassandra już na wstępie : „Kryzys nie tylko uderza w Unię on także w sposób bezprecedensowy ją zmienia. Uderza i zmieniać będzie także polską politykę, gospodarkę i społeczeństwo, uderzy w jednych da innym szansę, dosięgnie swoimi konsekwencjami każdego z nas”.
Przypomnijmy w takim razie, że Stefan Kosiewski informował wcześniej: „Merkel wrzuca miliardy do dziury budżetowej w Grecji, która to dziura będzie coraz większa. Miliardy Merkel to zwiększenie biliardowego zadłużenia Niemiec obciążającego podatnika w Niemczech. Celem tego nonsensownego działania Merkel popieranej przez Sarkozego jest utworzenie Europejskiego Ministerstwa Finansów i wspólnej polityki fiskalnej dla krajów euro”.
Magazyn Europejski SOWA nazwał przy tym niebezpieczeństwo po imieniu on Thursday, September 29, 2011 - 11:15 pm: „Euro upadnie, rynek jest spalony, rządy nie rządzą światem. Goldman Sachs rządzi światem - Alessio Rastani” oraz udostępnił link do nagrania wideo, szokującego wywiadu z maklerem Alessio Rastani na BBC - 26 IX 2011.
Piechociński zauważa słusznie i niebanalnie:”Te procesy są ważne nie tylko dla polityków i decydentów i nie tylko ze względu na już ponoszone społeczne czy gospodarcze koszty”.
Kosiewski zaś przypominał: ...Oburzenie Narodu Polskiego wykorzystywane było w 1956, 1970 i 1980 r. przez żydokomunę i żydowskich rewizjonistów z trockistowskiego KOR-u Michnika, Borusewicza i braci Kaczyńskich. Polacy nie mogą pozwolić na to, żeby ci sami ludzie wykorzystali po raz kolejny oburzenie Narodu Polskiego na Zło systemu...” w tekście zatytułowanym: Demokracja to rządy ludu, a nie hucpa wyborcza złodziejskich band.
Wspomniał przy tym groteskową postać byłego szefa kanapowego Kongresu Gdańskich Liberałów, byłego premiera RP Jana Krzysztofa Bieleckiego a obecnie upaństwowionego bankiera, który „...wygłosił laudację, czyli uzasadnienie dla nagrodzenia z pieniędzy polskiego podatnika byłego prezydenta Luli, za którego czasów Brazylia zmieniła się w swoistego rodzaju państwo feudalne, w którym politycy, bankierzy i nowobogaccy podzielili ten kraj między siebie.
List pochwalny prezydenta Komorowskiego przyjechał do Gdańska odczytywać szef kancelarii prezydenta RP a premier Tusk osobiście powiedział: "Mamy honor uczcić człowieka, który dla wielu z nas stał się przedłużeniem tego wielkiego marzenia, które nam się spełniło, którego symbolem był i pozostaje Lech Wałęsa".
„Miej odwagę, narodzie mój – wzywał poeta Stefan Kosiewski przed wyborami Polaków do bojkotu tej hucpy: - Narodzie Polski i nie czyń samego siebie nieszczęśliwym. Nie pozbawiaj się wolnej woli, którą masz daną od Pana Boga w darze razem z życiem. Nie wybieraj innych, bo ubezwłasnowolnisz siebie, staniesz się po wyborach niewolnikiem swojej własnej decyzji...
Nie jest najlepszym tematem do dyskusji ogólnonarodowej w Polsce zainicjowany w ostatniej pozycji książkowej Jarosława Kaczyńskiego temat tzw. fałszywego hrabiego Komorowskiego a prawdziwego Prezydenta RP. Nie jest najlepszym tematem do dyskusji ubecka przeszłość ministra Boniego. Można wznowić spory o niemiecką opcję narodową i Wehrmacht w konsekwencji dla żydowskiego dziadka Tuska Dawidowskiego, ale żaden z tych ogranych tematów nie jest przecież w stanie poruszyć Polaków, zawładnąć emocjami i pozwolić żydowskim globalistom na przejście na wyższy poziom akumulacji kapitału; Wałęsa może przeskakiwać z odczytami jak libertas, a sal i tak już nie zapełni ludźmi swoją osobą, chyba, że z jajkami i pomidorami w pięściach i w kieszeniach.
Janusz Piechociński zagaił ogólnonarodową dyskusję, bo kultura potrzebuje dialogu, a poeta zdaje sobie z tego sprawę, jak nikt inny i dlatego pewnie Stefan Kosiewski w opowiadaniu wydrukowanym w grudniu 1985 r. w Zachodnio-Berlińskim miesięczniku emigracji politycznej „Archipelag” pisał: „Napięcie podnosiło się, dla wszystkich było już oczywiste, że tego stanu nie da się dłużej utrzymać, że to nie potrwa. Mówiono: To musi pierdolnąć”.
W podobnym duchu kończy swój artykuł Janusz Piechociński słowami: „Brzmi to uspokajająco ale dalej nie wiemy z jaką siłą uderzy w nas greckie finansowe tsunami”.
Tak więc wzywa się niniejszym rządzących Polską do rozmów.
Bezwarunkowa kapitulacja oraz oddanie się do dyspozycji Trybunału Narodowego na zesłaniu - tak daje się streścić w dwóch słowach Propozycja Kompromisowa skrajnie lewackich ziobrystów-rewizjonistów w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego.
Grupa 16 parlamentarzystów z partii PiS zareagowała bowiem z biegłością myśli wskazaną przy biegunce i łapaniu pcheł na wyrzucenie z tej partii Zbigniewa Ziobry tudzież dwóch innych partyjnych zawiązaniem klubu parlamentarnego niezależnego od kierownictwa PiS-u a nie oddała przy tym tak grupa 16 dorosłych skądinąd osób posiadanych legitymacji partyjnych PiS-u wystawionych na używane przez nich nazwiska.
Jarosław Kaczyński ma zaiste twardy orzech do zgryzienia, albowiem demokracja uprawiana w Polsce po Magdalence przez żydowską młodzież postawiła go w niezręcznej sytuacji, w której przegrany w sześciu kolejnych wyborach człowiek uważający się nadal na poważne za polityka ma do wyboru: albo wyrzucić z partii PiS wszystkich nienormalnych odszczepieńców, albo resztę parlamentarzystów PiS-u wiernych dotychczasowemu kierownictwu partii podzielić na kadry po 16 osób i założyć z nich na Wiejskiej pod różnymi nazwami Podwórkową Ligę Kubów Parlamentarnych PiS z legitymacjami jednej i tej samej partii w kieszeni na dupie, książeczkami zdrowia psychicznego, twardym kalendarzem rozgrywek zakładającym trzeźwo rozwiązanie Sejmu i Senatu zaraz tylko po uzyskaniu przez Kaczyńskiego od państwa polskiego wynagrodzenia za wprowadzenie debili do parlamentu, z których dwóch Schetyna musiał już wywalić na zbity pysk, bo nie umieli oddzielić przywilejów władzy sądowniczej od przywilejów władzy ustawodawczej.
A Kaczyński, chociaż z wykształcenia prawnik w zakresie prawa pracy, to nie umiał kolegom nic mądrego doradzić jak strajkującym robotnikom w Gdańsku 1980 r., że dwóm bogom nie idzie służyć, chociaż można dwie lojalki podpisać, bo pokorne cielę dwie matki rżnie, jak to się zwykło już mówić w niektórych kręgach zbliżonych do siebie środowisk postępowych pederastów i zboczeńców patriotycznych, sodomitów w stolicy.
Paranoja, o której mowa ma niewątpliwie charakter grecki, a to chociażby już tylko ze samego faktu, że zarówno słowo: idiota jak i kretyn nie ma swojego źródła w żydowskim Psałterzu i nie wywodzi się z babilońskiego Talmudu, lecz oba są mocno osadzone korzeniami w klasycznym języku greckim.
Zanim zatem ulegniemy gorącemu temperamentowi namiętnych sporów debila z głupim o to, która partia w PiS-ie jest bardziej wiarygodna i frykcyjna, przypomnijmy żydowską mądrość ludową zawartą w napomnieniu: Nie wyrzucaj bliźniego swego z partii swojej, żebyś nie był sam z niej wyrzucony.
Zapytajmy wprost: czy Ziobro i Kurski nie zasiadali czasem wcześniej w tym samym Ciele Politycznym, które z prędkością wskazaną przy biegunce pozbywało się już w przeszłości: Dorna i Zaleskiego, mądrzejszych niewątpliwie zastępców od cwanego szefa.
Sami wyrzucali niesłusznie innych. Pozbywali ich posad w parlamencie, samochodu służbowego, innych przywilejów władzy tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński tak chciał. Bo nic innego nie umiał partii i krajowi zaproponować jak tylko stalinowskie czystki.
Kierownicza siła patriotystów polskich spod pałatki Solidarni 2010 zwiera się więc organicznie z klubem Solidarna Polska. Zwarcie pierwsze: Bierz go!
Dla tych zaś Polaków, którym nie wystarczają już igrzyska z udziałem psów Kaczyńskiego tłumaczy się na koniec jeszcze z niemieckiego na polski niecodzienną informację o charakterze greckim, którą zamieścił jakiś filosemita w szwajcarskiej prasie codziennej. Notatka na temat milionera o nazwisku Georgios Karatzaferis (co na polski można też przełożyć jako Aferokot, lub Grzesiek Katz, Kaczyński) w Blick am Abend na str. 3 daje mu szansę jak Lepperowi na objęcie ministerialnego stanowiska w Atenach.
Bo jest w Grecji ten milioner szefem partii o nazwie Laos uchodzącej za skrajnie prawicową tylko dlatego, że jej 64-letni szef (rówieśnik Kaczyńskiego) zapytał nigdyś niepoważnie w parlamecie greckim, po katastrofie w Ameryce 9/ 11: "dlaczego żydy zostały ostrzeżone, żeby nie iść tego dnia do pracy w World Trade Center?".
Pytanie, na które każdy głupi mógłby z łatwością odpowiedzieć: nie poszły do pracy, bo zostały ostrzeżone. A Leppera nie miał kto ostrzec, więc poległ w miejscu pracy partyjnej zawieszony na bokserskim worku, co służył mu do czasu, do pozowania przed walką wyborczą z prezesem PiS-u, do której na szczęście nie doszło. Stąd chyba wydaje się ten pomysł na solidarne szparingi po wyborach z użyciem kolegów jednopartyjnych.
Nie wiadomo, czy Karatzaferis udawał Greka wzywając ambasadora Izraela do rozmów: "na temat holocaustu i wszystkich tych innych bajek o Auschwitz i Dachau" oraz publicznie stawiając innemu politykowi robiącemu za premiera Grecji pytanie o to, dlaczego jego córka wyszła za mąż za żyda?
Prawda zaś może być w tym wypadku po ludzku prosta i niewinna, że nikt lepszy jej po prostu nie chciał, a miłość nie wybiera. Kotecka porodziła z Ziobra syna a fama głosi, że ma on mieć nadane na chrzcie św. imię takie same jakie nosił żyd św. Jaś Ewangelista. Kaczyński zaś obiecywał z dawna, iś rozliczy postkomunistów, bo komunistów pominął w żądzy rozliczania. A nie rozliczył nikogo, bo tylko potrafi wyrzucać. Chociaż połączył w jednym ręku w rodzinie: prezydenta i premiera i syna ubowca jako zięcia prezydenta.
Karatzaferis założył swoją partię w 2000 roku mocnym uderzeniem słownym w pedałów, żydów i komunistów. Na scenie politycznej w PiS-ie notujemy remis, dwa samobójcze.
A Schetyna jak mu żal to też może swoją partię podzielić na różne kluby i koła poselskie, bo już przed wojną mówiło się przecież w Polsce, że gdzie dwóch żydów, tam trzy stanowiska do objęcia.
Stefan Kosiewski Polnisches Kulturzentrum e.V. Sygn. akt: Po.Sl. 54/10
Frankfurt nad Menem, 3 listopada 2011 r.
Pan płk mgr Ryszard Filipowicz Zastępca Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Warszawie
w związku z katastrofą samolotową pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.
Szanowny Panie Prokuratorze,
w nawiązaniu do pisma Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie z 2 listopada 2011 r. (w zał.) wnoszę jak w piśmie z 10 września 2010 r. o uznanie mnie za stronę czynną procesową jako podmiot występujący z inicjatywą rozpoznania i rozstrzygnięcia sprawy;
Jarosław Kaczyński od pierwszego dnia po katastrofie w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. nie ułatwiał z własnej woli Prokuraturze Wojskowej prowadzenia śledztwa. Nie zgłosił sę dobrowolnie do Prokuratury w celu wyjaśnienia szczegółów organizacji drugiej kampanii prezydenckiej jego brata Lecha Kaczyńskiego, której integralnym elementem była prywatna, zakończona tragicznie wycieczka na plan filmowy do Katynia bezpartyjnego kandydata na prezydenta w towarzystwie ekipy z kamerami w drugim samolocie oraz w asyście grupy statystów wybranych spośród dygnitarzy państwowych i tak spektakularnych figurantów jak sporna postać Anny Walentynowicz czy kuriozalny, jednomiesięczny, były Prezydent RP ma emigracji Kaczorowski, którego jedyną w życiu zasługą jako Prezydenta RP było przywiezienie z Londynu symboli władzy prezydenckiej potrzebnych do usankcjonowania antypolskiej i antydemokratycznej zmowy zawartej przez Kiszczaka i Jaruzelskiego z Lechem Kaczyńskim i Lechem Wałęsą w Magdalence 1988 i 1989 r.
Jarosław i Lech Kaczyńscy wykorzystali do założenia partii o nazwie Prawo i Sprawiedliwość ujawnienie kryminalnego charakteru rządów fałszywej Solidarności AWS Krzaklewskiego i Buzka oraz pseudolewicy SLD Kwaśniewskiego i Millera; przypomnijmy w tym miejscu chociażby sprawę związków posła Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Tomaszowa Mazowieckiego i Ministra Spraw Wewnętrzynych Sobotki z handlem bronią przez policjantów ze zorganizowaną grupą przestępców żydowskiego pochodzenia z prowincjonalnego miasteczka na Kielecczyźnie, który to handel odbywał się za zgodą i wiedzą Komendanta Głównego Policji Kowalczyka, czy też agenturalną działalność w Służbie Bezpieczeństwa wicepremiera Tomaszewskiego, który to wicepremier do rządu Buzka wprowadził grupę przestępczą określaną mianem: Spółdzielnia, a premier Buzek za to tzw. niedopatrzenie sprzyjające żydowskim bandom oraz geszeftom ponadpaństwowym doczekał się najwyżej opłacalnego stanowiska w Unii Europejskiej po tym, jak wyszła na jaw jego haniebna praca dla SB jako TW „Karol”, czymu Jerzy Buzek nie zechciał jeszcze zaprzeczyć w procesie lustracyjnym.
Wpisanie do wyszukiwarki internetowej słów: kryminalna przeszłość, Kaczynski – kieruje nie tylko do amerykańskiego żyda i zbrodniarza o nazwisku Kaczynski, unabombera ale i przynosi każdego dnia coraz to większą liczbę linków prowadzących do wiadomości o przedawnionych aferach złodziejskich, mafijnych związkach partii Porozumienie Centrum założonej i kierowanej przez obu braci Kaczyńskich, do treści mówiących o majątku nielegalnie zdobytym w efekcie bandyckiej prywatyzacji, itp. Jarosław Kaczyński zaprzecza publicznie posiadaniu jakiegokolwiek konta w banku tak samo jak i temu, że zastraszył premiera Donalda Tuska prawdziwym pistoletem wykorzystując do tego okazję w windzie jak zwykły szurke, pospolity żydowski rzezimieszek. Nie może natomiast zaprzeczyć, że są dokumenty, które potwierdzają fakt używania przez niego tejże broni osobistej.
W Polsce żyje blisko 40 mln ludzi różnej narodowości i społecznego pochodzenia, którzy mają prawo do tego, żeby rządziła nimi demokratycznie wybrana partia, a nie jakaś przestępcza grupa działająca być może i pod dyktando prawdziwego psychopaty, który wykorzystując sprzyjające okoliczności wcielił się jak utalentowany aktor filmowy w rolę rzekomo polskiego i rzekomo patriotycznego polityka, chociaż powszechnie rozpoznawany jest jako człowiek, którego jedynym zamysłem jest ustawiczne przegrywanie wyborów w Polsce przez fałszywą i świadomie kompromitowaną prawicę, której groteskowy i bezinteresowny rzekomo Führer wożony jest autem po Polsce z prędkością tupolewa w terenie zabudowanym od czasów Magdalenki jak pączek w maśle tylko po to, żeby nie mógł dostrzec komizmu wypływającego z potiomkinowskiego charakteru pseudopolityki uprawianej w Polsce przez tzw. partie wliczając w to Ruch Palikota, który nie zrobił jeszcze w polityce dosłownie nic.
Jarosław Kaczyński manipulował całe życie działaniami politycznymi brata Lecha Kaczyńskiego, ustawiał i nadzorował jego kroki i czyny począwszy od synekury w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy a skończywszy na ostatniej rozmowie braci przez telefon satelitarny, do której ujawnienia Wałęsa wzywał Kaczyńskiego nie na darmo przecież, lecz nauczony przykrym doświadczeniem wymuszonej na nim zgody na współpracę i działalność pod jego bokiem całej rzeszy tych fałszywych doradców jednej maści, których ochrania wciąż haniebny Układ z Magdalenki, w diabelski zaiste sposób poświęcony przez bpa Glempa oraz papieża z dalekiego Watykanu. Przez bałwochwalczy układ bezprawnie zapewniający każdemu z tych złoczyńców dozgonną nietykalność.
W celu usunięcia osobistej odpowiedzialności za swoje czyny Jarosław Kaczyński ustawicznie dodatkowo zajmuje przy tym opinię publiczną w Polsce hucpiarskim wzbudzaniem emocji, czy to w związku z kolejnym przegrywaniem przez siebie wyborów, czy też w związku z wyrzucaniem za karę, za swoje własne przejęzyczenia, błędy i porażki polityczne, innych osób z partii PiS o dyktatorskim, niedemokratycznym statucie umożliwiającym szefowi partii wyrzucanie swoich zastępców za to tylko, że mają oni odwagę skorzystać z Praw Człowieka i Obywatela oraz konstytucyjnie zagwarantowanej obywatelowi w Rzeczypospolitej Polskiej wolności słowa.
Nadludzkim terrorem i dołowaniem niezliczonych mas towarzyszy partyjnych w trockistowskim, permanentnym procesie osłabiania partii PiS traktowanej przez Jarosława Kaczyńskiego jak jego dożywotni i prywatny folwark, odciągana jest uwaga Prokuratury Wojskowej tudzież opinii publicznej w Polsce i na całym świecie od sprawy odpowiedzialności konkretnych osób za śmierć 96 osób w katastrofie pod Smoleńskiem.
W polskim interesie narodowym leży działanie sprawnego państwa z niezależną władzą sądowniczą, której częścią jest Prokuratura.
W związku z powyższym ponawiam mój wniosek o uznanie mnie jako strony i czynnik społeczny w sprawie ustalenia winnych spowodowania katastrofy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. i śmierci 96 osób.
ks. prał. Ryszard Mroziuk, prezes Stefan Kosiewski, konsul generalny Andrzej Kaczorowski.
...Moim zdaniem dymisja ministra Jerzego Millera została już dokonana de facto, a tylko premier Donald Tusk nie dostrzegł jeszcze tego faktu pośród wielu innych rzeczy w uprawianej przez siebie byle jak polityce. Natomiast Antoni Macierewicz ujrzał możliwość zbicia kapitału politycznego dla swojej partii na dostrzeżonej w moim artykule fakt...
sowa european magazine - magazyn europejski - europäisches magazin
Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 D-65906 Frankfurt am Main
Frankfurt, 10 marca 2011 r.
Prokuratura Generalna RP Biuro Prokuratora Generalnego Pani Prokurator Janina Serowik
Ul. Barska 28/ 30 02-315 Warszawa
dot.: śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem, antypolskiego Pogromu w Tomaszowie Maz. 5 lipca 2008 r., działalności band żydowskich w strukturach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej; AP III Ko 726/ 10, Warszawa; moje zażalenie z 14. 1. 2011 na na Postanowienie Prokuratury Rej. Warszawa-Sródmieście z 9. 12. 2010 Sygnatura akt 1 Ds 1354/ 10/ BT o odmowie wszczęcia śledztwa;
tu: zgłoszenie przestępstwa plagiatu w związku z katastrofą samolotową pod Smoleńskiem/ podejrzany poseł Antoni Macierewicz; nowe okoliczności w sprawie; Pani Pismo z 11.02.2011 PG VII Ko2 63/11
Szanowna Pani Prokurator,
dziękuję za informację o przekazaniu przez Panią do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie moich materiałów nadesłanych przez Biuro Ministra Sprawiedliwości.
Ponieważ Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie odpowiedziała dotychczas na kierowane do niej przeze mnie wnioski, m.in. o uznanie czynnika społecznego za stronę w sprawie wykrycia osoby/ osób odpowiedzialnych za spowodowanie katastrofy i śmierć 96 obywateli RP wnoszę o przesłuchanie jak w piśmie z 5 czerwca 2010 r. obok Jarosława Kaczyńskiego także posła Antoniego Macierewicza w związku z zarzutem popełnienia plagiatu na moją niekorzyść.
13 stycznia 2011 r. zauważyłem w wypowiedzi opublikowanej w magazynie europejskim sowa, że premier Tusk znajduje się pod presją dymisji złożonej de facto przez ministra Millera w związku z tym, że Jerzy Miller opowiadał na konferencji prasowej bzdury o alkoholu wytworzonym rzekomo w ciele zabitego gen. Błasika przez nieżyjący już organizm, a przemilczał przy tym alkohol endogenny wytworzony w zwłokach Marii Kaczyńskiej oraz taki sam alkohol w zwłokach innych kobiet zabitych w tej samej katastrofie.
Niedorzeczności opowiadane publicznie w obecności wykształconych dziennikarzy przez ministra Millera, przeinaczanie faktów oraz mataczenie skłoniło mnie do uznania dymisji Ministra Spraw Wewnętrznych za dokonaną faktycznie na wspomnianej konferencji prasowej.
Tymczasem wczoraj, 9 marca 2011 r. szef zespołu parlamentarnego badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej Antoni Macierewicz (PiS) wezwał do odwołania szefa MSWiA Jerzego Millera ze stanowiska szefa Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i uzasadnił swoje wystąpienie rzekomym brakiem umocowania prawnego dla powołania Jerzego Millera na to stanowisko.
Wyjaśnienie podane przez tygodnik Polityka 23 października 2010 r. stwierdza, iż „Prawo nie określa, od jakiej objętości zapożyczonego tekstu możemy mówić o plagiacie. Może więc zostać za niego uznane nawet przypisanie sobie jednego cudzego zdania” (Polityka Nr 43 (2779), s. 39).
Moim zdaniem dymisja ministra Jerzego Millera została już dokonana de facto, a tylko premier Donald Tusk nie dostrzegł jeszcze tego faktu pośród wielu innych rzeczy w uprawianej przez siebie byle jak polityce. Natomiast Antoni Macierewicz ujrzał możliwość zbicia kapitału politycznego dla swojej partii na dostrzeżonej w moim artykule faktycznej dymisji Millera i mówi o niej jak o wytworze własnej myśli nie powołując się na cytowane źródło.
Antoni Macierewicz znany jest z czasów działalności w opozycji demokratycznej w PRL-u; mówiło się wtedy: „Antek ma gadane” a doświadczyłem tego słysząc po demonstracji za Pyjasa, że Macierewicz nie dołączył do manifestacji na Szewskiej, bo jak to potem tłumaczył, jechał na tę nielegalną manifestację głęboko zakonspirowany w przedziale wagonu kolejowego PKP II klasy i dlatego Służba Bezpieczeństwa zdjęła go na dworcu w Krakowie, żeby nie mogła oskarżyć później o udział w tej nielegalnej demonstracji.
Krętactwo było główną cechą ludzi w kręgach zbliżonych do KOR-u, a Macierewicz był pełnoprawnym członkiem KOR-u takim samym jak: Modzelewski, Kuroń i Michnik. Lech Kaczyński należał do drugiego kręgu piekła wtajemniczonych rewizjonistów. Określano tych trockistów mianem: współpracownik KOR.
Jarosław Kaczyński przeprowadził z bratem Lechem na kilkanaście minut przed śmiercią rozmowę przez telefon satelitarny. Lech Wałęsa nie wierzy, aby ta kilkunastominutowa rozmowa w dniu rozpoczęcia kampanii prezydenckiej przez brata wyznaczonego przez drugiego brata znowu do roli Prezydenta RP, miała ograniczać się do wymiany zatroskania stanem zdrowia matki, którą obaj bracia odwiedzali przecież każdego dnia w szpitalu i nic w jej stanie zdrowia nie zachodziło w tym czasie nowego.
Lech Wałęsa nie ukrywał swoich związków ze Służbą Bezpieczeństwa; wystarczy sięgnąć po książkę „Droga Nadziei”, w której to wyjawił i opisał. Wydanie tej książki na Zachodzie Europy dokonane zostało na kilka lat przed tym, zanim Kancelarią Prezydenta RP Wałęsy zaczął zarządzać najpierw Jarosław Kaczyński, a po nim sekretarzem stanu w tejże Kancelarii mianowany został Andrzej Drzycimski, bez którego zapewne nie powstała by ta książka. To na tych dwóch osobach spoczywa niewątpliwie odpowiedzialność za medialne wyciszenie, nie podnoszenie wtedy w tematach publicznych rozmów tego wątku w książce Wałęsy, uznanego oficjalnie za wstydliwy a de facto odłożonego na później.
Zastraszenie, omotanie intrygami, w końcu zaś bezwzględna likwidacja ludzi uznanych w swoim otoczeniu za jego osobistych wrogów, to niezdrowy rdzeń wszystkich działań społecznych, gospodarczych i politycznych Jarosława Kaczyńskiego. Wiele uczciwych osób pochodzenia żydowskiego zostało przez niego wyrzuconych z partii PiS, zmarginalizowanych w życiu politycznym. To rzucać będzie bez wątpienia długo jeszcze ponury cień na tzw. przemiany demokratyczne w Polsce i szkodzić będtie stosunkom polsko-żydowskim w naszym kraju
Prokurator Wojskowy prowadzący dochodzenie w tej i w każdej innej sprawie musi mieć odwagę obiektywnego i rzeczowego podchodzenia do przekazywanych mu dowodów oraz oświadczeń świadków. Nie może wykluczać możliwości wystąpienia przez Jarosława Kaczyńskiego w charakterze podejrzanego tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński oświadczył, że rozmawiał z bratem lecącym do Katynia nie o złej pogodzie, ale o stanie zdrowia Pani Mamy.
Wiele zła na tym świecie wpisane jest w Plan Boży. Nie dostrzegamy tego, albowiem wielu trudni się tym, żeby zamącić klarowny obraz na pomieszanie złego i dobrego. Do tych, którzy dokładają do zepsucia moralnego Narodu Polskiego dołączył niestety biskup Krakowa, co wytknął mu nawet w ostatnich dniach ateista Czarzasty ze stowarzyszenia kryptokomunistów Ordynacka. Szkoda tylko, że dopiero niedawno przyznał, iż zawiódł się na księdzu pomocniczym Papieża, bo więcej się spodziewał po człowieku.
Służba Bezpieczeństwa umieszczając swoich ludzi w Watykanie nie oczekiwała od nich przemyśleń intelektualnych, lecz rzeczowych raportów. Ojciec Hejmo wypełniał zlecone mu zadania tak samo skrupulatnie jak obecny na lotnisku w Smoleńsku w dniu katastrofy Ambasador RP mianowany (przez kogo?) i utrzymywany na tym stanowisku przez ministra Radka Sikorskiego mimo posiadanej wiedzy o tym człowieku, że tak samo jak setki innych agentów SB rozwalał bez skrupułów Kościół od wewnątrz w Watykanie, nie przyjmując wszakoż w końcu święceń.
Nadmienić tu bowiem należy, iż wszyscy księża biorący aktywnie udział w paktowaniu z diabłem w Magdalence przyjęli potem pastorały i mitry biskupie. Wskazuje to bezpośrednio na wysoki stopień zepsucia moralnego ludzi powołanych do kierowania zespołami innych ludzi przy modelowaniu niewłaściwego typu charakteru młodych Polaków.
Wysyłanie kawałka szaty liturgicznej oraz ampuły z krwią Jana Pawła II do leczonego w szpitalu kierowcy samochodowego, ażeby dopomóc Panu Bogu tą fałszywą relikwią i wywołać cud mniemany, potrzebny do uznania być może jeszcze kiedyś Jana Pawła II za świętego, jest żenującym dowodem Niewiary Biskupa w Moc Bożą, której watykański ksiądz pomocniczy Papieża chciał dopomóc jak dopomógł prostodusznie w rozwianiu pochówkiem na Wawelu podejrzenia obecnego przecież powszechnie, że Lech Kaczyński nie zrobi nic, nie podejmie żadnej decyzji, o locie, czy lądowaniu bez rozmowy z bratem, który był dla niego guru, niekwestionowanym mentorem.
Kardynał Dziwisz, żyjący pośród żywych święty od zapełniania skandalami krypt. Anna Walentynowicz z PZPR od opluwania całe życie jednego tylko Wałęsy. Minister Spraw Wewnętrznych Jerzy Miller od zabierania prokuratorom wojskowym nagrania z kamery przemysłowej na Okęciu, przetrzymywania przez miesiąc tego dowodu w sprawie, a więc utrudniania pracy Prokuraturze Wojskowej! Minister od sugerowania dziennikarzom interpretacji faktów i wydarzeń, czyli krótko mówiąc: goebbelsowska szkoła odmóżdżenia Polskiego Narodu.
Czy należy wobec tego wszystkiego, co zostało powiedziane dotychczas, dziwić się jeszcze, że Postulator Generalny uznania Jarosława Kaczyńskiego jedynie za świadka koronacyjnego w sprawie spowodowania katastrofy samolotowej i śmierci 96 ludzi, mówi dzisiaj, że „generał Błasik chciał rozmawiać z kapitanem Protasiukiem, nie wiadomo jednak, czy rozmowa się odbyła”.
Harcerz chce wiedzieć więcej, niż wie, umieć więcej, niż umie – mówi Prawo Harcerskie. Jako były członek Młodzieżowej Służby Ruchu wiem, że nie wolno rozmawiać w autobusie z kierowcą, bo można przyczynić się tym do spowodowania wypadku drogowego, zaś prokurator Andrzej Seremet wie swoje i po wysłuchaniu czarnych skrzynek przez Rosjan oraz niezaprzeczalnym stwierdzeniu obecności w kabinie pilotów co najmniej dwóch jeszcze osób, które tam być nie powinny i dla których nie było tam nawet foteli, twierdzi w rozmowie z radiem, że nie ma na razie dowodów na to, że były jakieś naciski na pilotów rządowego Tu-154, który rozbił się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.
Wnoszę wobec powyższego jak w piśmie z 13 sierpnia 2010 r. O przekazanie śledztwa do innej prokuratury wojskowej oraz o odwołanie Prokuratora Generalnego RP, Andrzeja Seremeta i uzasadniając to jak wcześniej chciałbym poza tym zapytać, co grozi w Polsce takiemu prokuratorowi, który nic sobie nie robi z konstytucyjnej zasady równego stosowania prawa jednakowo wobec wszystkich obywateli i jednym obywatelom RP zabrania łamania pieczęci na trumnach przywiezionych z Moskwy, żeby nie mogli się oni upewnić, że istotnie pochowali w tych trumnach doczesne szczątki swoich najbliższych, nie zaś rękę, czy nogę ze szczątkami rękawa munduru pijanego generała, albo rozporka jakiegoś BOR-owca? A drugim obywatelom RP, spokrewnionym z Lechem Kaczyńskim, który na krótko przed swoją śmiercią mianował tegoż prokuratora Seremeta Prokuratorem Generalnym w RP, bezprawnie zezwala on na naruszanie spokoju ciał czekających na ponowne przyjście Jezusa Chrystusa oraz ciał zmartwychwstanie, sąd ostateczny, żywot wieczny, amen?
Dlaczego w takim razie ktoś doniósł do prokuratury o zruganiu wulgarnymi słowami kapitana Protasiuka przez podpitego generała Błasika na lotnisku przed odlotem i przyniesiono do prokuratury to nagranie, które natychmiast Miller od Policji odebrał wojskowym prokuratorom i przetrzymywał przez miesiąc, aż wreszcie ktoś mu zwrócił uwagę, że tak się nie robi, żeby zamieniać demokratyczne państwo prawa w państwo policyjne?
Wnioskując jak wcześniej, o wniesienie przez Prokuratora Generalnego RP kasacji krzywdzącego mnie wyroku Sądu Rejonowego w Tomaszowie Maz. z 1 sierpnia 2008 r. oraz o wszczęcie dochodzenia w zgłoszonej przeze mnie sprawie działalności band żydowskich w strukturach państwowych Rzeczypospolitej Polskiej chciałbym zapytać na końcu, czy to prawda, że Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim umorzył znowu w lutym bieżącego roku wszczętą z mojego wniosku sprawę przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej złożonej z osobników żydowskiego pochodzenia, działającej w miejscowych strukturach Policji, Prokuratury i tegoż Sądu?
Prokuratura Apelacyjna w Warszawie AP III Dsn 75/11/ W
Pan Jarosław Onyszczuk Zastępca Prokuratora Apelacyjnego
Szanowny Panie Prokuratorze,
dziękuję za informację o tym, że "aktualnie brak jest podstaw" do uwzględnienia mojego wniosku z 12 sierpnia 2011 r. o przekazane do innej jednostki Prokuratury sprawy o sygn. 5 Ds 146/ 11 dot. śmierci Andrzeja Leppera i zapytuję uprzejmie, czy zaistniały już może nowe okoliczności w sprawie, do której odniosł się Pan pismem z 27 września 2011 r.?
W Wigilię święta Wszystkich Swiętych Polacy wracają pamięcią do zmarłych; zapalamy świeczki, stawiamy na parapetach okien jak w stanie wojennym i pytamy Warszawską Prokuraturę Wojskową za pośrednictwem Pana Prokuratora:
- Klapy wypuszczone? - Wypuszczone - odpowiada wyraźnie głos pytanego pilota, a Prokurator Wojskowy nie może tego głosu przemilczeć.
Czy wypuszcza się klapy w samolocie, Panie Prokuratorze Wojskowy, jeżeli pilot nie ma decyzji kierownika lotu o lądowaniu mimo braku zgody wieży lotniska na lądowanie w złych warunkach atmosferecznych? Które nie dają pilotowi żadnych szans na wypatrzenie za szybą kabiny tupolewa betonowego pasa i dlatego żaden oficer wojskowy nie ma prawa do podejmowania samowolnie zabójczej decyzji o egzekucji 96 osób.
Prokurator Wojskowy ma zadanie dać odpowiedź na pytanie: Kto jest odpowiedzialny bezpośrednio za śmierć 96 osób?
- Jasne, że nie wypuszcza się klap do lądowania, jeżeli nie ma decyzji pana prezydenta o lądowania - wtrąca Antoni Macierewicz, który wie, gdzie samolot ma zwieracze, lubi ha gadę, bo ma gadane i dlatego ze syjonisty, członka trockistowskiego KOR-u żydowskich rewizjonistów przepoczwarzył się łatwo, przeszedł metamorfozę w Radio Maryja u o. Rydzyka do postaci katolika bez przydziału do konkretnej parafii rzymskokatolickiej w Polsce tak samo jak wszyscy inni współpracownicy KOR-u a nie tylko Lech i Jarosław Kaczyński, który zasłynął z tego, że przegrał, co było do przegrania w demokracji po tym, jak do Polaków w polskim Chicago wygadał się przed ołtarzem z przekonaniem, że "warto być Polakami".
Bo do Polaków jeszcze nigdy w historii obojga naszych narodów żaden kalksztajn nie przemówił tak szczerze sprzed ołtarza, więc polubili go za tę szczerość, która wymagana jest nie tylko na uczciwych przesłuchaniach w Prokuraturze Wojskowej, która to Prokuratura ma przecież już prawie od dwóch lat znaleźć odpowiedź na jedno tylko, konkretne pytanie: Kto jest bezpośrednio odpowiedzialny za sprowadzenie niebezpieczeństwa śmierci na 96 zabitych osób w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r.? Obaj bracia, czy tylko jeden? A jeśli tylko jeden, to którego oskarżyć o tę tragiczną w skutkach bezmyślność?
w Argentynie skazano dzisiaj na kary dożywotniego więzienia 12 generałów, którzy do 1983 r. rządzili w dyktatorski sposób tym krajem. W Polsce natomiast nie tylko Jaruzelski i Kiszczak korzystają z przeróżnych przywilejów, leczą się np. do dzisiaj na koszt podatnika w rządowych klinikach, pobierają generalskie emerytury za bezprawnie wprowadzony stan wojenny i jego śmiertelne ofiary.
Dla sądów i sędziów Rzeczypospolitej Polskiej żydokomunistyczni zamachowcy z 13 grudnia pozostają wciąż niedotykalni, bowiem w Polsce sprawuje władzę szatański układ. Zgodnie z ustaleniami przyjętymi w Magdalence przy udziale przedstawicieli Episkopatu Polski prezydentem Rzeczypospolitej najpierw został Wojciech Jaruzelski, po nim Lech Wałęsa i Lech Kaczyński, zaproszeni do tych konszachtów, wciągnięci do antypolskiej zmowy złoczyńców przez szefa kontrwywiadu wojskowego Kiszczaka, który został Ministrem Spraw Wewnętrznych PRL-u m.in. dlatego, że w latach siedemdziesiątych nie umiał sobie poradzić na Wybrzeżu z kilkuosobowym komitetem tzw. Wolnych Związków Zawodowych założonym przez członka trockistowskiego KOR-u Borusewicza, syjonistę wykształconego na historyka na KUL-u oraz inż. Andrzeja Gwiazdę. Przy czym Gwiazda zanim związał się z IPN-em, gdzie przedłożył zapewne wiarygodny życiorys, gdyż według oficjalnego życiorysu dostępnego w internecie najpierw studiował 2 lata przed wojskiem a po wojsku jeszcze ponad 10 lat na jednym i tym samym kierunku studiów i nie wydawało się to jeszcze do dzisiaj żadnemu ubowcowi podejrzane, że po skończeniu tych 12-letnich studiów Andrzej Gwiazda dostał zaraz pracę jako asystent naukowy na tej samej politechnice, której ubowcy widocznie nie mieli na oku tak samo jak i jedynego KOR-owca w Gdańsku Borysewicza, z którym spotykał się przecież, wg. oświadczenia Wałęsy potajemnie, a nie w celach seksualnych oficer SB o nazwisku Hodysz, chociaż słowo "hoden" to po niemiecku i w żydowskim żargonie jidisz jądra.
Tak wiele fałszu wprowadziła diabelska cywilizacja śmierci do życia Narodu Polskiego, że nie wiadomo, od jakiego robactwa należy najpierw się otrzepać, zanim zacznie się wreszcie mówić otwarcie i wprost językiem cywilizacji miłości do bliźniego swego, do czego zobowiązał nas Testamentem błogosławiony Jan Paweł II., którego pomnik polecił Pan jednak postawić przy katedrze kierując się prostą myślą mojego kolegi po piórze, prof. Tadeusza Sławka, a wbrew mojemu projektowi symbolicznego osadzenia pomnika Karola Wojtyły, papieża z Polski na Placu Zwycięstwa w Katowicach, na miejscu stojącego tam do dzisiaj pomnika wzniesionego w czasach stalinowskich ku chwale sowieckiego oręża.
26 października br. podpisał Pan w Katowicach wespół z innymi List intencyjny w sprawie utworzenia instytucji kultury. Dokument ten w preambule mówi o tym, że strony podejmą współpracę w celu powołania instytucji kultury na podbudowie Muzeum przy KWK "Wujek". W siedmiu artykułach składających się na List intencyjny symbolicznie jak siedem świateł świecznika świątynnego mowa o woli prowadzenia powstałej instytucji jako "wspólnej instytucji kultury" a także o uprawnieniach wysokich umawiających się stron "odnośnie treści statutu, powołania dyrektora oraz likwidacji instytucji kultury".
Jest rzeczą zrozumiałą, że instytucja nazywana już Śląskim Centrum Wolności i Solidarności tudzież "placówką wystawienniczo-badawczą o charakterze ogólnopolskim" jest potrzebna z wielu względów i wzbudziła szerokie zainteresowanie społeczne, które wyzwalać winno zdrowe ambicje i potrzeby rzeczowych rozmów, kompetentnych ludzi na temat projektu, którego nie jest w stanie udźwignąć samo tylko miasto Katowice. Przy tym należy wspomnieć, że drugie miasto, w drugim końcu Polski w gorszących okolicznościach zdecydowało się niedawno powierzyć kierowanie podobną placówką osobie nie posiadającej polskiego obywatelstwa oraz o niesprecyzowanym pochodzeniu narodowym, czyli nie posiadającej wymaganych kwalifikacji moralnych, mającą zaś przy tym jasny, proniemiecki życiorys i profil polityczny.
Katowice od kilku lat są miejscem niebezpiecznego dla konstytucyjnej jedności Polski eksperymentu politycznego związanego z dopuszczeniem do władzy zwolenników tzw. autonomizacji Sląska. Zakładana m.in. przeze mnie w Regionie Sląsko-Dąbrowskim Solidarność nie powstała z inspiracji żydowskich rewizjonistów z KOR-u ani żadnych ziomkostw autonomistów żydowskich, czy rewanżystów niemieckich. Solidarność na Sląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim była polskim ruchem o charakterze robotniczym i narodowym. Taka sama była Solidarnoć w zdecydowanej większości i dlatego uczestnicy antypolskiej zmowy w Magdalence nie zgodzili się przywrócić naszej Solidarności, lecz założyli nowy związek zawodowy, który w zdradzieckim zapale założył potem rząd pod kierownictwem Krzaklewskiego i Buzka, którzy sprzedali te polskie zakłady przemysłowe, miejsca pracy milionów Polek i Polaków, których nie sprzedali globalistom komuniści Kwaśniewskiego i Belki, liberałowie Bieleckiego i Balcerowicza.
Leningrad w Rosji zmienił już dawno nazwę na Petersburg, a Pan odpisał mi w 2005 r., że nie może usunąć pomnika z centralnego placu Katowic, symbolu panowania w Polsce obcej władzy przyniesionej na bagnetach i czołgach, obsadzonej przez agentów NKWD i KGB takich jak TW "Wolski", zaś na Uniwesytecie Sląskim, z którego mnie w 1977 r. wyrzucono za działalność antykomunistyczną, obcą władzę reprezentowaną przez człowieka, który działał także i na moją osobistą szkodę, a kwitował pobierane pieniądze z funduszu operacyjnego SB jako TW "Irek". List, który wtedy otrzymałem od śp. Ministra Andrzeja Przewoźnika zawiadamiał mnie o zgodzie Ambasady Rosji na przeniesienie tego pomnika w ustronne miejsce, przesłałem Panu to pismo.
W Czeladzi i w Dąbrowie Górniczej mamy takie same pomniki zniewolenia Narodu Polskiego, które służą gloryfikacji systemu zakazanego w Konstytucji RP. Jednym z sygnatariuszy Listu intencyjnego jest przedstawiciel rządu RP, Wojewoda Sląski, drugim Marszałek Województwa Sląskiego. W stanie wojennym komisarz wojskowy zawieszonego Związku Zawodowego NSZZ Solidarność zapłacił mi jako pracownikowi Zarządu Regionu jedynie pensję podstawową za pierwszy miesiąc grudzień, zaś potem odmówił bezprawnie płacenia i nie skierował do zastępczej pracy, do czego był zobowiązany Uchwałą o wprowadzeniu stanu wojennego. Nie miałem za co żyć a byłem nachodzony przez milicję, rewidowany, prowokowany, wzywany przez Prokuraturę w Katowicach, zmuszony do emigracji politycznej. Kilka lat temu zwróciłem się do Wojewody Sląskiego Pietrzykowskiego o wyrównanie rachunku krzywd. Nie chodzi tylko o moje, prywatne krzywdy. Poszliśmy na rozmowę do Gabinetu Wojewody z Kazikiem Switoniem w towarzystwie innych osób; częściowa dokumentacja filmowa tej wizyty znajduje się w internecie. Wojewoda nie wyraził zainteresowania moją propozycją powołania Funduszu Zadośćuczynienia.
Centrum Wolności i Solidarności zakładane jest w Katowicach bez uczestników procesu, w którym skazano mnie wyrokiem Sądu Rejonowego w Sosnowcu w marcu 1978 r. Ja natomiast chciałbym zapytać, czy władze polskie w Polsce zadośćuczyniły już wszystkim krzywdom wyrządzonym Polakom po wprowadzeniu stanu wojennego? Czy nie mają już słusznych pretensji do tych władz żony po zabitych górnikach, dzieci i wnuki? Kazik Switoń od 1978 r. prowadził działalność opozycyjną, pierwszy w Polsce założył komitet wolnych związków zawodowych, ze stratą dla swojej licznej rodziny. Nędza naszego życia, nędza emigrantów politycznych z Solidarności i poniewierka Polskich Rodzin to są fakty, które winny być badane przez zakładaną instytucję, gdyż dążenia niepodległościowe Narodu Polskiego na Sląsku i w Zagłębiu winny być badane i dokumentowane bez względu na to, czy któryś kolejny rząd po Magdalence zlikwiduje archiwum IPN, w którym nie ma przecież i tak całości dokumentacji na temat różnych, spontanicznych często form, w których realizowaliśmy nasze dążenie Narodu Polskiego do Wolności.
Wczoraj Prokurator Generalny Seremet powiedział, że potrzebna jest nowa Ustawa o Prokuraturze. Mam nadzieję, iż jest to dowód na to, że ludzie sprawujący w Polsce władzę z woli mniejszości, gdyż zdrowa większość Narodu Polskiego odmówiła udziału w chucpie wyborczej, üe ci ludzie u władzy zrozumieli wreszcie, że nie można wiecznie rządzić narodem bez mandatu do tego rządzenia. Nie można bez końca sprzedawać własności Narodu Polskiego, bo kiedyś zabraknie tego sukna.
Nie może były prezydent Wałęsa głosić bez przerwy i bez końca pochwały globalizacji, bo wreszcie musi mu ktoś powiedzieć, że globalizacja to miliony haktarów ziemi w Etiopii wykupione przez Chińczyków a także w Ameryce Południowej, żeby wyżywić miliard trzysta milionów Chińczyków kosztem milionów Murzynów rokrocznie dożywianych przez Zachód pomocą humanitarną w wysokości kilku miliardów dolarów. Globalizacja to zasiłki z Unii dla rolnictwa w Polsce, które Jarosław Kaczyński obiecał przed wyborami zwiększyć po tym, jak rząd Marcinkiewicza i rząd tego samego Kaczyńskiego zwiększyły w Polsce obszar ziemi sprzedanej cudzoziemcom tak samo jak Putin sprzedał ziemię uprawną w Rosji tzw. Holendrom. Prezydent Komorowski powiedział także wczoraj, że Polska wejdzie do strefy euro po spełnieniu przez nasz kraj wszystkich warunków. A czy słyszał Pan może, Panie Prezydencie Katowic, żeby Prezydent Komorowski, lub premier Tusk postawił tej strefie euro z naszej strony chociaż jeden warunek?
Czy można realizować politykę suwerennej Polski bez określenia wprzód własnego interesu narodowego? Czy nie wystarczy, że Polska była traktowana w procesie akcesyjnym do Unii jak klient, który zabiega o to, żeby silniejszy chciał go wykorzystać jak tirówkę, której się nie płaci? Rzeczpospolita Polska jest państwem mafijnym, terenem przestępczej działalności band żydowskich osobników ukrytych w strukturach administracyjnych, policyjnych, prokuratorskich, sądowych, więziennictwa, itd.
Walczyliśmy ze zniewoleniem komunistycznym, zakładaliśmy Solidarność niesieni ethosem Złotej Polskiej Wolności porywani marzeniem o całości i niepodległości Ojczyzny. Pan przeznacza w przyszłym roku 200 tys. złotych z budżetu miasta Katowic wiedząc, że jest to suma mniejsza od Pana zarobków netto. - Chodzi przede wszystkim o zatrudnienie pracowników i bieżące utrzymanie. Nie wykluczam, że kwota może wzrosnąć, bo przecież bardzo ważna jest promocja miejsca - dodaje prezydent Katowic, pisze gazeta wyborcza informując, że Sekretarz Kunert uważa, że w Katowicach powinno powstać coś podobnego do Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.
Czy mógłbym Pana Prezydenta poprosić, żeby Pan zapytał Pana Sekretarza Kunerta, ile zarabia Basil Kerski w Gdańsku, który wcześniej robił w Berlinie za Niemca, bo w odróżnieniu od niego, to ja jestem Polakiem z ojca i z matki Polki oraz obywatelem RP na azylu politycznym w Niemczech a poza tym jestem starszy od niego oraz mam jasną i czytelną koncepcję Centrum Wolności i Solidarności, z którą częściowo zapoznałem też m.in. różnych Ministrów Kultury prowadząc chociażby od lat podmiot o nazwie Polnisches Kulturzentrum e.V. we Frankfurcie nad Menem.
Pan Jezus w Kazaniu na Górze nie głosił pochwały antycznej demokracji greckiej, chociaż musiał te rzeczy bardzo dobrze znać. Pan Jezus Chrystus nie zamartwiał się niskim poparciem społecznym dla obcej władzy w żydowskim kraju, bo nie mówił żydom o problemach władzy państwowej, lecz głosił chwałę Królestwa Niebieskiego.
Dlaczego abp Michalik odchodzi od nauki Jezusa Chrystusa i udziela Polakom po wyborach w październiku 2011 r. kazań o tym, że "wrogiem demokracji jest pasywność, bierność". Dlaczego bp Michalik nie staje po stronie Człowieka Prostego błogosławionego przez Jezusa, lecz zajmuje się obroną demokracji, która w wymiarze światowym sprowadza się przecież do bezprawnego wspierania przez demokratycznie wybrane rządy banków, którymi rządzi Mamon i żydowska lichwa?
"Z niepokojem patrzymy na to, że dochodzą pewne głosy, którym niewygodnie jest w demokracji" - powiedział to arcybiskup Michalik mówiąc o ludziach, którzy "kompromitują się sami... pod sztandarem krzyża".
Jezus w Kazaniu na Górze mówił: błogosławieni ubodzy w duchu, którzy się smucą, cisi, łaknący prawdy, miłosierni, głodni, czystego serca, którzy wprowadzają pokój, a cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości. Natomiast arcybiskup Michalik domaga się od tych samych ludzi, żeby "zaczęli przedstawiać tę rzeczywistość polityczną w Polsce jako piękną i ważną"?
Biskup Michalik chce "żebyśmy nie obżydzali sobie tej odpowiedzialności" za tę rzeczywistość polityczną.
Rzeczywistość w Polsce mamy przyniesioną na bagnetach i czołgach Czerwonej Armii przez żydowskich komisarzy komunistycznych. Z pięknem i prawdą ta rzeczywistość nie ma nic wspólnego. Od Diabła pochodził pomysł wciągnięcia Kościoła do haniebnej zmowy żydokomunistów ze swoimi agentami w Magdalence 1989 r.
Zaś słowo: obżydzać pochodzi od słowa żyd i niesie ze sobą konotacje z historycznego obcowania Polaków z drugim narodem, nie zawsze bezinteresownym w kontaktach i miłosiernym jak samarytanin. Innym słowem utworzonym na takiej samej zasadzie jest słowo: ocyganić. Jeszcze innym słowem o podobnej etymologii jest słowo: oszwabić.
Ortografia wymyślona dla Polaków przez żydowskich profesorów od języka polskiego ściemniła pochodzenie słowa obżydzić wprowadzeniem rozróżnienia w pisowni przez rz i ż. Bżydko się zabawili z prawdą historii języka polskiego nauczaną na uniwersytetach językoznawcy upolitycznieni i tak samo obżydliwa jest zabawa biskupa, który naucza, że budzenie podziałów "w narodzie, w społeczeństwie jest wyrazem nieodpowiedzialności". Bo przecież naród i społeczeństwo to są dwie różne rzeczy i nie wolno ich wrzucać do jednego worka, w jednej wypowiedzi pozornie odpowiedzialnej.
Społeczeństwo Rzeczypospolitej ma swoje różne pochodzenie narodowe; Borowski Marek jest np. dla Polaków żydem kojarzonym z nazwiskiem Berman, cokolwiek by nie ściemniał na ten temat jakikolwiek przedstawiciel Episkopatu Polski, czy sam poseł B. nie zainteresowany kojarzeniem go z Katem Narodu Polskiego.
Bp Michalik prorokuje, że dzielenie społeczeństwa w Polsce ze względu na pochodzenie narodowe "odwróci się przeciwko tym ludziom, którzy sieją wiatr, bo zbiorą burzę", tymczasem żydowskie powiedzenie ewangeliczne wyraźnie mówi o tym, że "nie ten zbiera, co sieje". Słowa Bożego nie godzi się przekręcać, pod karą grzechu śmiertelnego, dla swojej prywatnej wygody żadnemu ze 133 członków Episkopatu Polski; za pokutę może sobie wyznaczyć przeczytanie na starość siedem razy Kazania na Górze, Ewangelia wg św. Mateusza od 5 aż do 7, do słów: "Nie sądźcie, abyście nie byli osądzeni".
Albowiem Naród Polski ma wciąż świeżo w pamięci udział przedstawicieli Episkopatu Polski w zmowie z bezbożnym ateistą partyjnym Kiszczakiem i Jaruzelskim w Magdalence oraz korzyści płynące stąd nie dla Narodu Polskiego, lecz m.in. dla kleru, który to kler uczestniczył w antynarodowej, antypolskiej zmowie złoczyńców w głównej mierze ze względu na chęć podzielenia skóry na niedźwiedziu na dodatkowe, wymierne korzyści finansowe, poza dotychczasowym Funduszem Kościelnym. Takie jak wolna ręka dla działalności stowarzyszeń i fundacji kościelnych, szkół i firm kryminalnych w istocie, a katolickich w nazwie jak Stella Maris.
Nie można promować antywartości powiedział bp Michalik wykorzystując żyda robiącego za satanistę do ustawienia siebie i całego Episkopatu po stronie wartości, chociaż jest to wartość wątpliwa tak długo, jak nie uderzy się sama we własne piersi i nie powie jasnym i wyraźnie słyszalnym dla Polaków głosem: mea culpa,mea culpa, mea maxima culpa, że spotkałem się potajemnie przed Narodem Polskim w Magdalence ze samym Diabłem, Szatanem, który zamordował tysiące Polaków w Katyniu i po drugiej wojnie w Polsce a między nimi wielu księży. Spotkałem się, żeby coś dla Kościoła i dla siebie ugrać w tej haniebnej, niewybaczalnej przez Mającego Sądzić w dniu ostatnim, szatańskiej zmowie szachrajów, bo gdyby miał im wybaczyć zamordowanie ks. Popiełuszki, to nie warto przecież na takiego Masjasza czekać.
Mea cupla, moja wina biskupa, że nie jestem z Narodem Polskim, do którego Jezus mówił w Kazaniu na Górze. Moja wina, członka Episkopatu Polski, że potępiam uczciwych Polaków, błogosławienych ubogich w duchu, którzy się smucą, cisi, łaknący prawdy, miłosierni, głodni, czystego serca, którzy wprowadzają pokój, a cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, bo biskup katolicki z Przemyśla potępia ich bez przemyślenia za to, że olali żydoską hucpę wyborczą pozostając z rodzinami w domach w dniu wyborów.
Arcybiskup Michalik najwyraźniej jeszcze nie zrozumiał, dlaczego większość Polaków urodzonych z Polaków i z Matek Polek nie poszła w 2011 r. głosować na obywateli polskich urodzonych z żydówek i żydów, albo też nie chce zrozumieć hierarcha Kościoła Chrystusowego, że nie jest już dla nikogo sekretem, iż nazwisko Michalik utworzone zostało od imienia Michał tak samo jak nazwiska, na które Polacy nie poszli głosować do Sejmu: Abramowicz od Abrama, Adamczyk od Adama, Andzel od Anzelma, Aleksandrzak, Augustyn, Bartuś od Bartłomieja, Biernat, Celiński od Celiny, Dunin, Gintowt-Dziewałtowski od litewskiego Gintowta, Grzegorek, Jackiewicz, Jakubiak, Janczyk od Jana, Janik, Jankowska, Kaźmierczak, Maciejewski, Marcinkiewicz, Marianowska, Martyniuk od Martyny, Matusik-Lipiec od Mateusza, Matuszczak, Matuszewski, Michałkiewicz,Pawlak od Pawła, Pawłowski, Pietraszewska, Rokita-Arnold od Arnolda, Tomaszak, Tomczak, Tomczyk, Tomaszewski, Tomczykiewicz, Urban, Wita od Wita Stwosza, Witaszczyk, Witkowski, Wojciechowski, Wojtkiewicz, Wojtkowski, Zacharewicz od Zachariasza.
Nie dotykamy tematu etymologii nazwisk odroślinnych i odzwierzęcych na liście płac obu izb parlamentu VI kadencji w RP i nie poruszamy nazwisk czysto żydowskich, chociażby w Sejmie: Ajchler, Arent, Arkit, Arndt, Ast, Babinetz, Balcerzak, Błochowiak, Bogucki, Brejza, Butryn, Czuma, Dera, Dolata, Dorn, Galla, Gierada, Golba, Gowin, Grad, Graś, Gut-Mostowy, Gwiazda, Gwiazdowski, Hajda, Hoc, Hofman, Jaros, Jurgiel, Kaczyński, Kalemba, Kalisz, żeby już dalej nie zanudzać przelewaniem z próżnego w puste.
Kościół Katolicki nie jest kościołem władzy żydoskiej panujące w Polsce na mocy postanowień zawartych w Magdalence. Episkopat Polski jest konferencją biskupów katolickich, a nie kościelnych przydupasów żydokomunistów.
Tyle piękna, dobra i prawdy musi zagościć wreszcie w każdym Pałacu Biskupim, gdyż do kolejnych wyborów nie pójdzie 70 proc. społeczeństwa polskiego, bo do bojkotujących wybory Polaków dołączy społeczeństwo złożone z oburzonych obywateli wywodzących się z mądrych żydów, uczciwych, wykształconych i sprawiedliwych, którzy wylegli 15 października na place i ulice wielu miast na całym świecie w słusznym, uzasadnionym proteście, w którym nie wziął udziału ani jeden ksiądz katolicki na całym świecie, jak gdyby ich wszystkich zamknął w tym dniu w jednym banku.
Czy abp Michalik albo bp Budzik, ks. Kieliszek, albo siostra Elektryfikacja zacznie wtedy klnąć na nas obżydliwą mową i wyzywać Polaków od wrogów demokratycznej rewolucji Sorosa, Balcerowicza i Wałęsy?
Opamiętaj się, dobry człowieku.
Z panem Bogiem Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
P.S. Biskupi w Polsce, których Biogramy od lat znajdują się "W opracowaniu" na internetowej stronie Konferencji Episkopatu Polski, co jest jawnym naruszeniem przez Episkopat Ustawy o dostępie obywateli do informacji publicznej o pochodzeniu narodowym biskupów, z podaniem nazwisk rodowych matek i nawisk noszonych wcześniej przez ojców, których to biskupów fotografie powinny zostać jednak upowszechnione w internecie w jednym rzędzie obok siebie, żeby nie trzeba było z tym Piękne, Dobrem i Prawdą czekać do końca światahttp://www.episkopat.pl/?a=biskupi
*Komentując niską frekwencję, zaznaczył, że największy niepokój budzi to, że "ponad 50 proc. Polaków nie czuje się związanych z tą rzeczywistością, z którą jesteśmy związani, za którą chcemy być odpowiedzialni". - Mój gorący apel - żebyśmy próbowali przedstawiać tę rzeczywistość polityczną jako piękną i ważną. Żebyśmy nie obrzydzali sobie tej odpowiedzialności publicznej, bo widzimy, że przykłady, które idą z trybun poselskich nie zawsze są budujące. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/abp-michalik-to-zdumiewajace-ci-ludzie-chca-zwalcz,1,4881726,wiadomosc.html
27 września 2011 r. żyd Gugała Jarosław, który robił za ambasadora RP w Montevideo, a nie był zawodowym dyplomatą, więc musi zachodzić podejrzenie, że nie jest też dziennikarzem, za którego obecnie robi, wyrabiał w warszawskim Sądzie Janowi Kobylańskiemu z Urugwaju opinię antysemity, który to Kobylański - jak przytacza Lech Niekrasz w relacji z procesu Kobylański kontra reszta świata żydowskiego w Polsce: "...miał też szerzyć antysemityzm i upowszechniać opinię, jakoby Polską władał kontrolowany przez mniejszości układ mafijny, który dąży do zniszczenia Polski; źle wypowiadał się na temat polskie dyplomacji...".
Gugała z pewnością nie jest dziennikarzem, gdyż nie mieści mu się w kiepełe, że wolność człowieka zagwarantowana została przez różne deklaracje i konstytucje na całym świecie m.in. jako prawo do krytycznego wypowiadania się na temat polskiej dyplomacji żydowskiej i korzysta z tej wolności szeroko np. obywatel Izraela Bartoszewski, który wyszył sobie na worku na śmieci epitet: "duplomatołki", albowiem zna się na rzeczy jako były minister Spraw Zagranicznych RP oraz dożywotni honorowy minister w rządzie RP, czyli facet, który nic nie musi robić, żeby kasować w wybranym kraju osiedlenia na świecie za ministra w tzw. polskim rządzie. Chyba, że rząd wyłoniony po wyborach zdecyduje się w ramach pakietu oszczędnościowego na ograniczenie liczby ministrów i Bartoszewski padnie ofiarą tego pogromu. Nawet wtedy Bartoszewskiemu nie stanie się krzywda, bo nadal będzie pobierał jako członek zarządów, czy rad nadzorczych instytucji finansowych takich jak ERGO, które naprawdę rządzą światem, bo przecież nie rządzą państwami politycy ratujący miliardowymi dotacjami banki a zapominający przy tym, że podstawowym obowiązkiem polityków jest stać na straży wolności obywateli i bezpieczeństwa ich własności, tzn. opodatkowanych przez państwo oszczędności gromadzonych w tych bankach, które pobierają od klientów opłaty za każdy ruch na koncie same nie płacąc państwom podatku od transakcji bankowych.
Lech Wałęsa był jako prezydent RP w gościnie u Kobylańskiego, który robił wtedy za konsula honorowego i była zgoda i są fotografie Wałęsy z dziewczynkami w małopolskich strojach ludowych ze wstążkami ze żydami w tle nie ukrywającymi swoich podwójnych nazwisk jak np. Haduch-Suski, bo Suski to nombre materno (po matce), a Haduch to żydowskie nazwisko ojca tego profesora, który wyjechał z Polski przed wielu laty do Meksyku i tam pracuje naukowo w swoim zawodzie a oprócz tego udziela się jako polonijny Polak w otoczeniu Kobylańskiego. Jan Kobylański nie miał także nic nigdy przeciwko temu, żeby w jego otoczeniu stawiał pomniki Janowi Pawłowi II inż. Jerzy Skoryna o żydowskim nazwisku Lipski po matce. A żona Kobylańskiego to z jakiego pochodzi narodu, ambasadorze Gugała?
Dezinformacja to pole działania tajnych służb takich jak WSI, SB, CIA, KGB, Mossad. Suworow opisuje w książce pt. "Akwarium" pracę agentów tajnych służb robiących oficjalnie za ambasadorów. Jeżeli Gugała pomija milczeniem żydowskie, najbliższe otoczenie Jana Kobylańskiego a jednocześnie oskarża go przed sądem o antysemityzm, to trzeba mu powiedzieć, że składał pod przysięgą fałszywe zeznania. Jeżeli natomiast Gugała zna bardzo dobrze ustawienie gwiazd, pod którymi urodziły się matki: Kobylańskiego, Haducha-Suskiego i Skoryny, czyli mówiąc po chaldejsku zna ten aspekt, to okłamał wysoki sąd, czyli na jeden bardach i barachło wyszło.
Czego zatem nie powiedział Jarosław Gugała, który nagrał w 2007 r. płytę muzyczną zatytułowaną "Kumple to grunt"?
Gugała nie powiedział z pewnością nigdy i nigdzie prawdziwego słowa na temat swojego dobroczyńcy i kumpla, właściciela Polsatu, w którym dostał pracę po powrocie z placówki w Montevideo. I znowu nie wiadomo, czy Gugała znał wszystkie używane wcześniej przez Solorza nazwiska żydowskie (Zak, itd.), czy nie dopuścił zwyczajnie do swojej świadomości informacji na temat różnych, tajemnych związków dających w Polsce po 1989 r. kapitał oraz ułatwiających start tzw. prywatnym mediom?
Kobylański otrzymywał na swoją działalność pieniądze z Senatu, zeznał Gugała i powiedział tym samym to, co każde dziecko w Polsce wie, że jeśli warszawskie tajne służby chciały dofinansować Angelikę Borys na Białorusi , czy Kobylańskiego w Urugwaju albo i za jego pośrednictwem Radio Maryja w Toruniu, to robiły to z budżetu Senatu za pośrednictwem Stelmachowskiego, który od prostego żyda za komuny robiącego za Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie dochrapał się poprzez pakt podpisany z Diabłem w Magdalence fotela Marszałka Sejmu i prezesa Wspólnoty Antypolskiej tak samo jak Lech Kaczyński fotela Prokuratora Generalnego i salonki prezydenta państwa w tupolewie pełnym małpek i fikołków, buteleczek z alkoholem zakupywanych z budżetu Kancelarii Prezydenta RP.
Gugała nie powiedział o tym, że Kobylański zawsze popierał Kaczyńskich i założoną przez nich kryptosyjonistyczną partię PiS. W obecnych wyborach popiera np. żyda Bogusława Kowalskiego, byłego agenta Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie TW "Mieczysław", który ma parszywy obyczaj nie odpowiadania na listy otwarte kierowane do żydów przez Naród Polski jak np. list z 2005-11-28:
"Szanowny Panie Pośle,
niedawno obchodził Pan 41 urodziny, proszę przyjąć najlepsze życzenia, które chciałbym złożyć Panu jako młodemu politykowi w imieniu Starej Polonii w Niemczech, której nie zaszczycił niestety odwiedzinami były przewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, jeszcze młodszy od Pana Posła pan Roman Giertych.
Pan jest Przewodniczącym Komisji Infrastruktury, której w zasadzie w Polsce nie ma, a jest Minister Polaczek ds. Infrastruktury, no i jest rząd Prawa i Sprawiedliwości, w który Radio Maryja głęboko wierzy, więc może powoli Pan, że zajmiemy się przez chwilę bulwersującą wielce Starą Polonię kolejną hucpą filmową, do której podobno przymierza się stalinowski filmemacher Andrzej Wajda, który w czasach komunistycznej pogardy zarabiał na luksusowe życie kręceniem bata tzw. kultury filmowej, czyli polakożerczych filmów - takich jak np. "Lotna" wg. scenariusza politruka Zukrowskiego, w której to wyśmiewali się obaj, wspólnie z aktorami, z bohaterstwa Polaków szarżujących rzekomo z szablami na niemieckie czołgi w 1939 roku.
Pan jest młodym człowiekiem i może nie wiedzieć o tym, że Wajda powtarzał ujęcia filmowe hitlerowskiej propagandy.
Polscy ułani mieli normalnie poukładane w głowach, natomiasta podli ludzie z branży filmowej mieli i mają we łbach bałagan, wykorzystują np. seksualnie dzieci w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce angażują się w obronie pedałów i postmodernizmu, żeby uchodzić za tzw. autorytety.
Tak oto niedawno dowiedzieliśmy się , że Andrzej Wajda ośmielił się zainteresować jako filmemacher tematem Katyń!
A tylko po to zainteresować tematem zagłady narodu polskiego, żeby odrzucić scenariusz napisany ręką NAJWYBITNIEJSZEGO POLSKIEGO PISARZA WSPóŁCZESNEGO, Włodzimierza Odojewskiego.
Czasami jest tak, Szanowny Panie Pośle,
że nie mamy już siły do ignorantów, czy to w polityce, czy w dziedzinie kultury. Szukamy wtedy siły wyższej, odwołujemy się do Boga. Piszemy do przyjaciół, u których pragniemy znaleźć zrozumienie, radę i pomoc. Bo nie jesteśmy w stanie objąć ludzkim rozumem potęgi Zła."
A poza tym Gugała nie powiedział, że w Mauthausen, z którego Kobylański wyemigrował po wojnie do Ameryki Południowej, pośród 100 tys. innych ofiar stracił życie Kosiewski, Konstantyn jak zaświadcza to Totenbuch des Konzentrationslagers Mauthausen, dlatego powyższe rozważania nie były z pewnością pozbawione podstaw.
Natomiast stawianie przed sądem jakiemukolwiek Polakowi zarzutu, że źle wyraża się o dyplomacji polskiej zwalnia mnie od zarzutu mieszania osobistych, prywatnych wspomnień do rozważań ogólnych na temat mocy przekonań wbijanych podbitym narodom przez żydokomunę do głowy.
Rzecz miała miejsce jeszcze przed założeniem przez Kazika Switonia w lutym 1978 r., Pierwszego w Polsce Komitetu Wolnych Związków Zawodowych, zanim Służba Bezpieczeństwa w osobie dziekana Nawrockiego wyrzuciła mnie ze studiów za zbieranie podpisów w Sosnowcu, bo Wolna Europa informowała o powstawaniu komitetów studenckich w Krakowie i we Wrocławiu, więc wpadłem na pomysł, że najlepiej zorganizować niezależną grupę studencką wokół protestu przeciwko sfałszowanym wyborom w naszym środowisku, a może podrzuciła mi ten pomysł SB przez kolegów, nie pamiętam.
Wspominam o tych faktach tylko po to, żeby usytuować w czasie rozmowę, która miała miejsce w Katowicach w redakcji dwutygodnika społeczno-kulturalnego "Poglądy" wydawanego przez Wilhelma Szewczyka za Gierka; przed wojną Szewczyk robił za Narodowca w Falandze, a po wojnie masoneria skierowała go do kultury.
Rozmowa miała miejsce w pokoju, który nawiedzałem co jakiś czas ze swoimi wierszami, które publikował Tadeusz Kijonka, poeta dobry dopóki nie popełnił poematu o zasypanym w kopalni górniku Piątku, który pod ziemią pił mocz oddawany do kasku, a po tej Golgocie i cudownym uratowaniu go opiewanym w poemacie Kijonki wypiął się na Polskę i jej wiersze, bo skorzystał z nowych uregulowań prawnych Gierka z niemieckim rządem, które umożliwiały legalny wyjazd na tzw. pochodzenie do Niemiec dla ponad półtora miliona żydów, Niemców i ubowców.
Od 20 roku życia studiowałem filologię polską i uchodziłem za tzw kontestatora w śląskim środowsku literackim, tzn. mówiłem i robiłem różne rzeczy, których normalny człowiek by się nie odważył, a ja przychodziłem do pokoju, w którym siedział redaktor Stanisław Wilczek (brat jego był członkiem Biura Politycznego PZPR) i opowiadałem temu Wilczkowi o tym, jak wyglądało moje ostatnie przesłuchanie na SB. A miało ono miejsce w Sosnowcu przy ul. Teatralnej. Przesłuchujący mnie oficer wyszedł na jakiś czas zostawiając mnie z długopisem i z kartką, na której miałem streścić to, co robiłem od ostatniego przesłuchania z wyszczególnieniem spotkań poetyckich oraz artystycznych, bo przesłuchujący mnie od 1977 r. oficerowie SB w Będzinie, Sosnowcu i w Katowicach wielokrotnie zapewniali, że oni też interesują się kulturą.
No i ten oficer wyszedł na pewien czas z pokoju zostawiając mnie sam na sam z antypolskim donosem na mnie zostawionym na dużym biurku, więc nie brałem papieru do rąk, żeby nie zmieniać położenia kartki w stosunku do słojów okleiny biurka, lecz przekręciłem zwyczajnie głowę jak sowa i odczytałem bez trudu to, co było w donosie dla mnie do góry nogami.
A stało tam na głowie doniesione na mnie m.in. "...źle wyraża się o rządzie PRL...". Redaktor Wilczek zapytał zaraz przytomnie: - A kto wyraża się dobrze o tym rządzie? Rozbawił tą mądrą uwagą Staszka Piskora siedzącego przy drugim biurku, mnie zaś uzmysłowił, że swoją kontestacją żydokomuny nie robię nic złego, ani nadzwyczajnego, że zachowania moje są normalne, w normie, a tylko Służba Bezpieczeństwa zajmuje się moją osobą dlatego, że tak samo jak carska Ochrana musi uzasadniać w jakiś sposób swoje istnienie w PRL-u i ja jestem po prostu zwyczajną ofiarą reżimu komunistycznego.
Gugała nie wie, co przeżywaliśmy w PRL-u, bo urodził się, kiedy ja chodziłem już do szkoły podstawowej a w każdej klasie wisiał nad tablicą orzeł bez korony, ale za to z dwiema masońskimi gwiazdami na skrzydłach, które Piłsudski umieścił w godłe po zamachu majowym, a po bokach tego przygwieżdżonego orła witał polskie dzieci przed każdą lekcją uśmiechnięty żyd Gomułka i drugi żyd Cyrankiewicz; w ostatniej klasie żyd Michnik użyty został w Warszawie przez żyda i masona Słonimskiego do zamieszania portretami w każdej klasie i szkole bezklasowego ponoć PRL-u, w którym nikt nie znał jeszcze słowa kryptosyjozm, bo panowała na świecie ciemnota a w Polsce prostota umysłów, o której nie powiedział słowa przed sądem Gugała Jarosław, gdyż zachował się tylko jak ptak, który nie kala własnego gniazda, bo kukułka nie robi gniazd, gdyż podrzuca swoje jajka innym ptakom do wychowania.
Kukułka jest ptakiem, który nie wychowuje własnych piskląt, ale podrzuca je do wychowania innym. Obserwuje najczęściej mniejsze od siebie ptaszki śpiewające: makolągwy, dzierzby, raszki, pliszki, pleszki i skowronki, gajówki, strzyżyki – w sumie ponad pięćdziesiąt różnych gatunków skrzydlatych śpiewaków; większość z nich składa jaja rankiem, kukułka zaś pojawia się wieczorem, o szarej godzinie, wyjmuje jedno jajko z obcego gniazda i kładzie w to miejsce swoje jajo. Po czterdziestuośmiu godzinach robi to samo w innym miejscu. W ten sposób rozdziela w swoim rewirze dwanaście do trzynastu jaj do wysiedzenia innym ptakom.
Kukułcze jaja są zawsze większe, niż jaja gospodarzy – ubarwieniem jednak upodobniają się do nich. I dzieje się tak zapewne za sprawą tej samej tajemniczej i groźnej siły, która nakazuje młodym podrzutkom, zaraz po wykluciu się ze skorupki, wyrzucenie z zajmowanego gniazda jaj gospodarzy a także wykluwających się piskląt. Zaś rodziców ofiar, maleńkie, śpiewające ptaszki zmusza do coraz to częstszego przysiadania z przyniesionym pokarmem na olbrzymich, o wiele większych, niż one same spasionych, tłustych, kukułczych grzbietach.
Za sprawą tej samej, tajemnej siły, która po odlocie starych kukułek (w lipcu do ciepłych krajów), młodym, wypasionym pasożytom wskazuje we wrześniu, ciemną nocą, pewną drogę do ich zimowych kwater.
Kukułki występują na całej ziemskiej półkuli wschodniej, od Gibraltaru do Kamczatki, od Murmańska do wschodnich wybrzeży Republiki Południowej Afryki. Dzięki stosowanej metodzie przynoszą na świat więcej potomstwa, niż byłyby same w stanie wyżywić. Kukułcze jaja bywają czasem rozpoznane przez ptaki będące gospodarzami gniazda, zostają wtedy wyrzucone, bądź też – jako zbyt ciężkie do wyrzucenia przez maleńkie ptaszki – zabudowane zostają w strukturę gniazda, oplecione przyniesionymi gałązkami, unieruchomione. Kamienieją na amen.
Czasem kukułki zdradzają się, dają zaskoczyć przy podkładaniu jaj. O pewnych agresywnych, zadziornych drozdach – wijących swoje gniazda na Węgrzech podobnie jak trzciniak nad wodą, w szuwarach – wiadomo, że odważnie atakują odkrytą kukułkę i wpędzają pod gniazdo, żeby się utopiła. Większość ptaszków nie stawia jednak kukułce żadnego oporu.
Biskup Włocławski wystąpił z niedobrą odezwą w sprawie sprzeciwu wobec promocji satanizmu w Telewizji Polskiej. Nie jest bowiem dobrą taka nauka, którą mistrz nabywa od czeladnika partacząc później w jej rozszerzaniu, plącząc i mieszając brak odwagi osobistej z rzeczami, które niezgodne są ze Sztuką, nie trzymając się jej zasad i szkodząc pozycji biskupa w diecezji i oraz miejscu aniołów i Pana Boga w życiu Narodu Polskiego pozorowaną przez kapłana walką z Szatanem, który tkwi w szczegółach. Objaśnijmy zatem, w czym rzecz wskazując na kilka rażących błędów w nauczaniu ks. bpa Wiesława Meringa.
Nie jest najlepszym pomysłem i dobrym przykładem, żeby jakiś biskup ociągał się i czekał, aż pod odezwą Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy przeciwko zamierzonemu zatrudnieniu w TVP zadeklarowanego satanisty zebrało się aż 14822 podpisów zatroskanych tym zamiarem a dopiero potem sam występował do Diecezjan z odezwą nieporadną, z której więcej wynika krzywdy dla Narodu i Kościoła, niż dla biskupa pożytku.
Ks. Biskup powinien mieć odwagę nauczyciela i pierwszy wskazywać różnym katolickim stowarzyszeniom na kamienie i kłody rzucane przez Diabła pod nogi katolickiemu Narodowi. Polaków spotkało bowiem to wielkie nieszczęście, że żyją w ciekawych czasach, w których katoliccy do wczoraj dziennikarze (vide: Terlikowski, Fronda) mają dzisiaj czelność występować otwarcie jako prożydowskie lobby, syjonistyczna kolumna Izraela w Kościele Katolickim, która zaraz po tym, jak utarła nosa biskupowi Dziwiszowi za nepotyzm, popieranie członków swojej rodziny zapalających Panu Bogu świeczkę, a Tuskowi udostępniających nazwiska Dziwisz na listach wyborczych Platformy Obywatelskiej, występują jako fałszywi katolicy z fałszywymi naukami pijanego cadyka, że każdy chrześcijanin ma obowiązek "czekać na odbudowę Świątyni jerozolimskiej by wypełniło się proroctwo. A to może zapewnić tylko istnienie państwa Izrael" (to słowa Terlikowskiego).
Biskup nie powinien więc kroczyć za ks. Isakowiczem-Zaleskim, członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy i namawiać we swojej odezwie primo i secundo do " ujawniania swojej niezgody na obecność Nergala w publicznej TVP poprzez protesty kierowane do Dyrekcji Programu Drugiego TVP oraz składania podpisów na stronie internetowej Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy", a dopiero potem, na trzecim miejscu zachęcać wiernych swojej diecezji do "modlitwy, zwłaszcza do św. Michała Archanioła, by w Polsce Imię Boga nie było publicznie obrażane; tą modlitwą obejmijmy także wspomnianego bluźniercę, „który nie wie, co czyni” (koniec słów biskupa).
Biskup powinien dla porzädku i jasności na pierwszym miejscu zwracać się z modłami do Boga i korzystać z pomocy Michała Archanioła w odważnej walce przeciwko Szatanowi, który jak widać jest perfidny i przebiegły. Pasterz nie powinien ciągnąć się w ogonie, za wojskami stowarzyszeń, którymi kierują ludzie słabi, omylni i podatni na świadome manipulacje tudzież wpływy różnych tajnych służb nie tylko państwa Izraela.
Zapytać w tym miejscu należy: - Czy biskupi uzyskali w Magdalence szereg korzyści materialnych, zwolnień od płacenia cła przy sprowadzaniu z Europy paliw przez religijne w nazwie stowarzyszenia itp. od żydokomunistycznego generała milicji Kiszczaka, czy od "Cezara moszczącego sobie gniazdo na ołtarzu"? Dlaczego bp. Mering nie nazywa Zła po imieniu, premiera Tuska premierem państwa, lecz ściemnia mowami o Cesarzach, czy Petroniuszach? Dlaczego zabawia się słowami wypowiedzianymi przez Jezusa na krzyżu i używa ich w niewłaściwym kontekście?
Kto nie wie, czego czyni, Herr Biskup Mering? Jak to się mówi normalnie na zdrowym Sląsku i w Niemczech: Kto nie ma pojęcia, co robi? Czy ludzie w telewizji antypolskiej, która zainicjowała swoją rzekomo niezależną pracę w Polsce po Magdalence transmisjami bardzo dobrze wyreżyserowanych tzw. rozmów okrągłego stołu? Przecież oni w całości przeszli do tej pracy ze służby przed kamerami wykonywanej w stanie wojennym w mundurach.
Nie wiedzieli natomiast, co czynią: złoczyńca, łotr naigrywający się na krzyżu z boskiej mocy Jezusa i legionista, który przebił bok włócznią, bo nie dotarło do nich wcześniej Kazanie Jezusa na Górze. Bo służyli swoim, innym Bogom, niż Jezus Chrystus i żydzi, którzy wydali Boga żywego na śmierć, gdyż Jego Boska Istota nie mieściła im się w głowach przy nauczaniu o Bogu Abrahama, Izaaka i Mojżesza.
Komuniści natomiast bardzo dobrze wiedzieli, co czynią likwidując Kościół w Rosji po przewrocie 1917 r. i w Hiszpanii 1936 r. a także po 1944 r. w Polsce moszcząc gniazdo przy ołtarzu Jezusa Chrystusa dla tzw. księży patriotów, czyli agentów UB w sutannach zajmujących z nadania żydokomuny fotele wikariuszy, biskupów. Ksiądz Prymas Wyszyński i Papież zatwierdzili później dla tzw. św. spokoju te masońskie i antychrześcijańskie nominacje i przemiany przedsoborowe w Kościele Katolickim. Czy można jednak w związku z tym Złem powiedzieć dzisiaj, że Papież i Prymas Wyszyński nie wiedzieli, co czynią? W 1966 r. byłem w Czeladzi świadkiem zawiązania łańcuchem i zamknięcia na kłódkę drzwi budynku kościoła po sąsiedzku w Sosnowcu, bo miał przyjechać w tym dniu do Diecezjan tej części Biskupstwa Częstochowskiego wspomniany, ugodowy ksiądz biskup Wyszyński. Walcząca otwarcie, w ten diabelski sposób z katolickim Narodem żydokomuna bardzo dobrze wiedziała, co robi.
Nauczyciel musi liczyć się ze słowami. Nie powinien też strzelać z armaty "Non possumus!" w kontekście np. zamiaru zatrudnienia w TVP jednego, jawnego satanisty. Bo nauczyciel posiada wiedzę o całych rzeszach satanistów i kryptosyjonistach siedzących we Frondach i Zarządach, Radach Nadzorczych wszystkich telewizji, stowarzyszeń a także mediów polskojęzycznych w Polsce. I o tym Diabelskim Złu powinien mówić Pasterz Narodowi, ażeby Naród wiedział, że nie może koncentrować swojej walki przeciwko Złu na jednej tylko osobie prowokatora i marnować przy tym całych sił swojego umysłu na pozorowanej walce z jednym kozłem ofiarnym, bo zwyczajem żydowskim nie oddaje się przecież na ołtarzu wszystkich baranów i kozłów, ale przeznacza się na to zaledwie drobną część Zła, tzw. dziesięcinę.
Zachęcanie przez biskupa Meringa do niepłacenia opłat abonamentowych w proteście przeciwko temu, "co pojawia się na ekranach" jest zachęcaniem do łamania prawa i nie godzi się, żeby biskup nie znał nauki Pana Jezusa, który powiedział do żyda: oddaj Cesarzowi, co cesarskie patrząc na wciskaną mu przez prowokatora monetę z pytaniem: mamy płacić ten cesarski abonament, czy nie?
Jeżeli zaś biskup Mering dowiedział się, że ktoś powiedział w odniesieniu do Biblii „...żryjcie to gówno...!”, a Kościół nazwał „zbrodniczą sektą”, to nie powinien ks. katolicki bezmyślnie rozpowszechniać w podpisanych przez siebie odezwach tego chamskiego jak w tupolewie prezydenta języka chazarskiego plemienia w Polsce, lecz zwrócić się bezpośrednio do Ambasadora państwa Izraela ze skargą na krzywdę, jaka została wyrządzona ludziom wierzącym w Boże pochodzenie Pisma rozpowszechnianego jako nauki Mojżesza najpierw pośród żydów a potem przyjętego za swoje przez nawiązujących do Nauk Jezusa o Jego Dobrym Ojcu pierwszych, żydowskich chrześcijan.
Biskup ma zatrudnionych w Diecezji wykształconych sekretarzy i ma pieniądze na adwokatów, a nie ma zielonego pojęcia o tym, że Naród Polski nie płaci już od dłuższego czasu za abonament telewizyjny i nie musi go żaden biskup do tego namawiać nie dlatego, że Naród Polski chce być pomawiany przez tego biskupa o chodzenie w beretach, bo w berecie mył się nad miednicą mój sąsiad Merta w Czeladzi i widziałem Berka, jak maczał ostrożnie koniuszki palców w wodzie, którą musiał przynosić w wiaderku z pompki przy ulicy.
Polak nie płaci abonamentu telewizyjnego dlatego, że nie ma z czego. Bo zasiłek socjalny w Polsce to dzisiaj 40 złotych na miesiąc. O tym powinien wiedzieć nie jeden biskup w Polsce, ale cała Konferencja Episkopatu Polskiego powinna się dowiedzieć i zatrudnić wreszcie do pracy na funkcji doradcy tej Konferencji jakiegoś faceta, uczciwych Polaków, którzy mają odwagę używać rozumu, by doradzić biskupom i treści płomiennych odezw i teksty gorących modłów za Ojczyznę i nieszczęsny Naród, by nie stały te treści z modłami Narodu, który błaga Boga o dobrych Pasterzy słowami modlitwy: Ojcze Nasz, któryś jest w Niebie, święć się imię Twoje. Przyjdź Królestwo Twoje. Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego Amen.
Modlitwa jest podniesieniem myśli i serc ludzi do Pana Boga.
Polska Emigracja Polityczna w epoce pojałtańskiej(uwaga literacka do tekstu przedmowy dra Dariusza Ratajczaka do tomu II. książki: Nieznany Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Juliusz Nowina Sokolnicki
Przedmowa dra Ratajczaka do zapowiadanej książki mającej dokumentować działalność polityczną Juliusza Nowiny Sokolnickiego jest napisana źle, albowiem odchodzi od zasadniczych wymogów stawianych tekstom historycznym na rzecz publicystycznej realizacji wyraźnego zamówienia politycznego w Polsce realizowanej po Magdalence 1989 r. w karykaturalny i naśladowniczy w stosunku do międzywojennej Rzeczypospolitej sposób.
Oczywiście, że połączenie władzy Lecha Wałęsy z władzą Prezydenta RP symbolizowaną przez przedmioty przewiezione mu w tym celu usłużnie z Londynu do Polski przez mianowanego miesiąc wcześniej bezprawnie prezydentem RP na uchodźstwie Kaczorowskiego nie było dziełem Służby Bezpieczeństwa, lecz kontrwywiadu wojskowego, który Lecha Wałęsę i Lecha Kaczyńskiego, Michnika, Frasyniuka oraz inne osoby żydowskiego pochodzenia narodowego skrzywione mentalnie żydokomunisytycznym pochodzeniem społeczo-politycznym raczył w osobie gen. Kiszczaka zaprzysiąc w Magdalence do roli elity politycznej PoPRL-u i do zadań związanych z planowanym uwłaszczeniem się komunistów na Narodzie Polskim (pieriestrojka ekonomiczna), co miał zasłonić tzw. proces pluralizmu i demokracji (glaznost) nazywany niesłusznie przez Lecha Wałęsę i innych wolnością odzyskaną przez polski naród.
Natomiast nie jest już tak całkiem prawdziwa uwaga wstępna, przypisana chyba jak należy sądzić post mortem drowi Ratajczakowi, o nawarstwieniu się z czasem "przeinaczeń, półprawd i zwykłych kłamstw, które należy ujawnić i odpowiednio skomentować".
Służba Bezpieczeństwa przeinaczała bowiem rzeczywistość i okłamywała Naród Polski podstawiając swoich agentów na różne publiczne stanowiska; sprawiając przy tym, że PRL tak samo jak państwo urządzone w Polsce po Magdalence były w istocie teatralnymi republikami rządzonymi oficjalnie przez niegłupich durniów pożytecznych dla prawdziwej władzy oraz idiotów, osobników głupich z cechami psychopatów idących w życiu po trupach, bez względu na pochodzenie narodowe tych trupów.
Tak naprawdę władzę w tych marionetkowych państwach sprawowali i sprawują agenci obcych mocarstw ujawniani w oficjalnej prasie oraz niezależnym internecie jako tajni współpracownicy zainstalowanych w Polsce służb (patrz Jaruzelski, TW "Wolski", ujawniony dla wytłumaczenia innych agentów i podtrzymania ich na duchu jako agent KGB).
Przedmowa do książki mającej ambicje porządkujące historię winna zatem wyjść od przypomnienia faktu zasadniczego dla likwidacji państwowości polskiej, jakim było porozumienie aliantów osiągnięte w Jałcie i w Poczdamie, dotyczące organizacji wspólnego państwa dla Polaków i żydokomunistów, którego terytorium umieszczone miało byćć między Odrą a Bugiem.
Polska posiadała do tego czasu legalny rząd, który miał swoją siedzibę w Londynie i był uznawany przez wszystkich członków koalicji antyniemieckiej. Rząd ten składał się z przedstawicieli różnych partii politycznych, które w okupowanej Polsce posiadały zależne od tych partii wojsko partyzanckie, utrzymywane własnymi siłami jak oddziały Narodowych Sił Zbrojnych, bądź też finansowane z budżetu rządu emigracyjnego RP tak samo jak wszystkie dywizje Wojska Polskiego na Zachodzie Europy oraz pierwsza część wojska formowanego na terenie Związku Sowieckiego (gen. Anders); przetrzebiona pod Lenino I. Armia (płk. Berling) miała być uzależniona finansowo od krajowych kontrybucji PKWN a później rządu uzależnionego od Moskwy.
Stalin płacił i zatrudniał na etatach oficerów sztabowych, frontowych i politycznych oficerów Czerwonej Armii (gen. Rokossowskij, mianowany w PRL-u Marszałkiem Polski) oraz osobników żydowskiego pochodzenia z nominacji NKWD, którzy podawali się za Polaków i patriotów jak cały bez wyjątku Związek Patriotów Polskich Wandy Wasilewskiej.
Znajomość języka polskiego przez tych ludzi była przy tym elementem sprzyjającym ich polonizacji z urzędu, tak samo jak znajomość języka niemieckiego przez żydów z terenu Wolnego Miasta Gdańsk, takich jak ojciec matki Tuska Dawidowski, była warunkiem sprzyjającym urzędowemu uznaniu ich za podatnych do zniemczenia (Eindeutschung) i przyznawania im z tego względu obywatelstwa III Rzeszy Niemieckiej, by mogli być powołani do odbycia obowiązkowej dla obywateli Rzeszy służby wojskowej. Bo Polaków mordowano w Gdańsku zaraz po wkroczeniu jak miało to miejsce w budynku Poczty Polskiej, zaś żydów ociągających się z podpisaniem Volkslisty zamykano w obozie pracy Stutthof, z przeznaczeniem do wyniszczającej pracy fizycznej w Stoczni Gdańskiej i w innych zakładach przemysłowych na Wybrzeżu.
Tymczasem historycy w Niemczech publikują od lat książki o generałach i oficerach żydowskich w Wehrmachcie, realizowane są na ten temat programy w państwowej telewizji (Guido Knopf), natomiast ani w PRL-u, ani w Polsce ustanowionej po Magdalence żaden historyk nie opublikował, nawet anonimowo w niezależnym internecie, pracy mówiącej o tym, że Hitler wyznaczył do wymordowania cywilnej ludności walczącej w powstaniu Warszawy dwóch żydów: Kamiński (rosyjskojęzyczne oddziały RONA) i gen. von dem Bach Zaleski (Wehrmacht), który zabił Kamińskiego (żydowska dintojra) na terenie zlikwidowanego Getta miasta Łodzi podczas kłótni obu tych zbirów o majątek zrabowany na Narodzie Polskim zgładzonym w powstańczej Warszawie. Jedyną osobą, która otwarcie mówi o tych faktach po polsku jest były poseł Nowak, którego manifestacyjne protesty nieme przy mównicy sejmowej oraz fałszywe głodówki, oficjalnie ogłaszane przezeń za fałszywe, tak samo jak fałszywe były jego zdaniem rzekome głodówki żydowskich KOR-owców w kościele św. Krzyża w Warszawie, nie sprzyjają niestety wyciągnięciu mądrych wniosków przez Naród Polski.
Przy tym należy zauważyć, że b. poseł Zbigniew Nowak nie jest chyba nauczycielem historii jak prezydent mgr Komorowski, który w odróżnieniu od prezydenta Kwaśniewskiego jest bezspornie magistrem i mógłby dużo powiedzieć, gdyby tylko chciał, chociażby na temat powodu przemilczenia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego żydowskiego pochodzenia narodowego Katów Powstania Warszawskiego przy okazji otwierania Muzem Powstania Warszawskiego i później cały czas aż do wymuszonej na Panu Bogu własnej śmierci spowodowanej nieubłagalnym lądowaniem we mgle bez wyrażonej przez Rosjan zgody na lądowanie.
Lech Kaczyński nie nazwał morderców cywilnej ludności Warszawy, bo czuł się fałszywie solidarny z pochodzeniem narodowym Złoczyńców, którzy po 17 września 1939 r. wymordowali oficerów Wojska Polskiego w Związku Sowieckim i na Zachodzie (gen. Sikorski) podstawiając w miejsce elity Narodu Polskiego żydów przejmujących po zabitych pałace i nazwiska (Radek Sikorski), fałszywych profesorów żydowskich bez tytułu magistra (Bartoszewski) osadzonych na pozycji ministrów i opłacanych za to tylko, że nie robią dosłownie nic; m.in. Bartoszewski, który jest obywatelem syjonistycznego państwa Izrael, nie reaguje na antypolskie pomówienia opublikowane w nakładzie 800 000 egzemplarzy w broszurze wydanej przez Bundeszentralle für politische Bildung (Federalną Centralę Szkolenia Politycznego); broszura "Informationen zur politischen Bildung" Nr 307/ 2010 pod tytułem "Jüdisches Leben in Deutschland/ żydowskie życie w Niemczech", w której żydowski historyk zaprzecza działaniu tegoż Bartoszewskiego w podziemnej organizacji "Zegota" niosącej pomoc żydom stawiającym opór w likwidowanym Getto.
Ambasador RP w Niemczech dr Marek Prawda nie odpowiada od kwietnia 2011 r. prezesowi polskiej organizacji w Niemczech, który poinformował go o tej antypolskiej publikacji zawierającej także kłamstwo propagandowe światowych kryptosyjonistów o rzekomym istnieniu polskich obozów koncentracyjnych. Poprzedni Ambasador dr Andrzej Byrt zasłynął m.in. z tego, że dla odbioru pieniędzy od rządu federalnego na działalność polskich organizacji w Niemczech powołał na terenie ambasady z pięciu żydowskich agentów tzw. Konwent Organizacji Polskich w Niemczech, który jest nieformalne ciało. Banda żydowskich agentów służy do kasowania pieniędzy przeznaczonych przez rząd RFN dla ludzi, których rząd RP akceptuje na wyznaczonych przez tajne służby pozycjach.
Poza tym Byrt zasłynął z podpisu pod przekrętem na budowę wirtualnej ambasady; pisała o całej tej złodziejskiej aferze gazeta "Rzeczpospolita", a nic nie słychać, żeby komuś kiepa z głowy spadła, czy kapelusz taki jak nosi Jan Maria Rokita, chociaż został dostarczony do prokuratury wystarczający do skazania materiał.
Dr Marek Prawda nie zostanie tak więc chyba skazany za zdradę państwa, bo zdradą interesów państwa polskiego jest przecież brak słowa Prawdy w przedstawionej sprawie. Brak reakcji urzędników Ambasady RP w Berlinie i konsulatów na dostarczoną im informację o kolejnej antypolskiej prowokacji światowego żydostwa, zawieszone w internecie i dostarczone bezpośrednio do skrzynek poczty elektronicznej licznych pracowników wywiadu RP zainstalowanych w Akwarium (przeczytaj książkę Suworowa na ten temat) na terenie ambasady i konsulatów.
Faktem jest, że podczas okupacji niemieckiej istniał w Czeladzi pododział KL Auschwitz i mieszkali w nim górnicy zatrudnieni w kopalni "Saturn", lecz z obozu tego nikt nie uciekał, bo wszyscy znaleźli tam pracę i chleb, a po okupacji dopiero więziono w drewnianych barakach za kopalnią Polaków skazanych przez żydokomunistów do przymusowej pracy w kopalni przemianowanej na "Czerwona Gwardia". Takich obozów żydokomunistycznych w Polsce po 1945 r. było dużo więcej, niż 200, którą to liczbę podaje Przewodnik encyklopedyczny "Obozy pracy w Polsce 1944-1950" wydany przez ośrodek Karta w 2002 r. a sprzedawany w internecie w dziale: Holocaust.
Makabryczny humor uzewnętrzniała Bezpieka przejętym z kabały żydowskiej doborem nazwisk bohaterów wyznaczonych do poszczególnych zadań i łączeniem wywiedzionym z Biblii przez Kabałę nazw miejsc tego, co miało się dopiero stać i być powszechnie zapamiętane na wieki. Stąd np. Wałęsa, który był bezrobotny i wałęsał się nic nie robiąc poza dziećmi, które sprawiają mu po dziś dzień tylko kłopot najeżdżaniem autem po pijaku na kobietę, czy rozbijaniem się motorem na żużlu. Stąd Gwiazda, który miał rozbłysnąć na polskim firmanencie w jednej konstelacji z Wałęsą.
Rozpłochowski, syn ubowca wymieniony zamiast Polaka wybranego przez załogę Huty Katowice na przewodniczącego strajku, na którego to Rozpłochowskiego donosiła w popłochu własna żona, a on z nią żyje nadal, jak gdyby go ten damski Judasz w łóżku zabolał tyle, co ugryzienie komara.
Ten to Rozpłochowski wrócił niedawno po latach z emigracji w Ameryce, żeby wystartować w Dąbrowie Górniczej w ostatnich wyborach komunalnych, bo chyba chcieli się dowiedzieć, jaką on wśród Polaków cieszy się jeszcze estymą.
A to już zupełnie niepotrzenie, bo oni winni przecież wiedzieć, że we wspólnocie majątkowej i łóżkowej ubectwo ojca i kurestwo sprzedajnej żony, dającej jak to się mówi duszy ubowcom, ujmowane jest przez Polaków do jednej kupy, wspólnego majątku obciążającego łącznie hipotekę nieszczęsnych ludzi kierujących się w życiu zaślepieniem i zwierzęcym przywiązaniem do tego, co sprawdzone przez ubowców i wygodne dla figuranta, nie zaś do życia na serio, w którym stawia się partnerom wymogi zachowań moralnych, czyli w miarę przyzwoitych.
Po co oni teraz znowu napisali jeszcze za tego robotnika książkę i chcą ją promować 8 września 2011 r. w Katowicach z opinią jedynego sprawiedliwego na Sląsku napisaną uczynnie przez Cenckiewicza?
Odpowiedz sobie sama, moja Droga, jeśli to ciebie jeszcze interesuje. Bo przecież nie mogło chodzić tylko o to, żeby ten Miśkiewicz ze stowarzyszenia Pokolenie miał jak skonsumować dofinansowanie na serię wydawniczą związaną z projektem Encyklopedia Solidarności, a ten rzekomy maszynista parowozu, który nie splamił się przez ćwierć wieku napisaniem jakiegoś artykułu do gazety, o którym było by słychać, wychodzi nagle z całą biografią pełną politycznych ocen stawianych innym osobom i to już po przegranych przez siebie wyborach komunalnych w Zagłębiu. Takie rzeczy jak autobiorafie i programy polityczne publikuje się przecież normalnie przed wyborami, żeby wykorzystać te dyrdymały z korzyścią dla siebie w kampanii propagującej celebrytę. No, powiedz sama, czy to jest polski zwyczaj, żeby tak bezczelnie częstować Polaków musztardą z herbatą po obiedzie?
Ubowcy zabawiali się na różny sposób, np. wyznaczając różne zadania agentom o łatwo wpadających w ucho nazwiskach, bo mieli z czego wybierać. Mieli w swoich rękach wielomilionowy naród, a nie chcieli zbyt szybko zanudzić się wykonywaną pracą. Taka jest prawda onomastyki złoczyńców w ubeckim PRL-u, której nie podjęła jeszcze żadna praca historyka, ani językoznawcy ze strachu, że to się może wydać, o czym wszyscy już dobrze wiedzą.
A przecież antypolski, żydokomunistyczny obóz pracy w PRL-u usytuowany był nie przypadkowo, bo na ironię w Swiętochłowicach na Górnym Sląsku i nosił nazwę "Zgoda", a zgodę uwięzionych osób z porządkiem pojałtańskim w Polsce wymuszał tam własnoręcznie morderstwami żyd Morel, podczas kiedy drugi żyd o tak samo roślinnie brzmiącym nazwisku Morell to był osobisty lekarz Hitlera, któremu po wojnie oczywiście żadna krzywda się nie stała, a jego pochodzenie narodowe Adolf Hitler musiał znać tak samo jak żydowskie pochodzenie swojego osobistego fotografa, u którego w gabinecie poznał robiącą akurat za asystentkę fotografa młodą Ewę Braun z rodziny, w której kobiety nie musiały wcale pracować, a jednak nie podejrzewał nigdy o nic złego swojego lekarza, ani fotografa, ani tej fatalnej kobiety. Nie podejrzewał lekarzy o to, że go trują jak robili to zupełnie bezpodstawnie Napoleon i Stalin.
Nasz śp. dr Szerman, z którym zaprzyjaźniłem się z czasem we Frankfurcie i przyjmowałem go jak tylko mogłem najlepiej w mieszkaniu azylanta politycznego także i w Wigilię, żeby nie siedział zupełnie sam jak palec w Kelkheim w ten świąteczny dla wszystkich Polaków wieczór, bo niedawno zmarła mu żona, którą z wielką miłością ciągle wspominał w prywatnych pogadankach wygłaszanych dla mnie jedynego w lekarskim gabinecie, podczas kiedy inni chorzy mogli oddawać się kojącej wszystkie rany świata lekturze kolorowych magazynów wyłożonych dla nich za darmo na niskim stole, długiej ławie w poczekalni, rozpoznał bezbłędnie na pierwszy rzut oka ukąszenie mnie pewnego lata przez osę: - Wespe.
- Zecke - odważyłem się sprzeciwić orzeczeniu lekarza, bo przecież wcześniej widziałem, co wyciągam palcami z uda na balkonie w biały dzień, po powrocie z kilkugodzinnego spaceru w lasach pobliskich gór Tauns. - Kleszcz.
Szerman przyjrzał się jeszcze raz wielkiej jak pięść, okrągłej plamie w połowie drogi od kolana lewej nogi do mankietu krótkich spodni, których w Polsce w tamtych czasach nikt mądry i dorosły by nie nie ubrał, by paradować tak latem po ulicy, a w Niemczech jednak to co innego i tyle się wtedy mówiło o niebezpieczeństwie wchodzenia do lasu w krótkich spodniach ze względu na kolejną plagę kleszczy, że już nie wspomnę.
Plama po tygodniu od wyjęcia z nogi zabitego palcami intruza zrobiła się amarantowa w różnych odcieniach oddzielonych centrycznie, a to trupią bielą zatrutej skóry, a to znowóż sinizną; w środku była ciemna jak zaułek, bo kleszcz przenosi na człowieka boleriozę w momencie wbicia się w atakowane ciało kleszczami i nie przynosi żadnych ozdrowieńczych skutków wyjmowanie go sterylnymi szczypcami, czy ostrożne wykręcanie jak borowika z grzybni. Smarowałem przez tydzień nogę maścią przepisaną przez doktora na ukąszenie przez osę. Skutkiem tego smarowania było wyraźne otłuszczenie się zewnętrzne lewej nogi, przy czym plama zaczęła stabilizować się na poziomie ciemnego buraka.
Nie ryzykując kontynuowania sporów w dziedzinie nauki, na której tyle się znam, co Krakowiak epoki Renesansu wspomnany w liczbie mnogiej w opowiastce Stańczyka ku rozbawieniu dworu króla Zygmunta, poszedłem z objawami choroby do specjalisty od chorób skórnych, bo ten Niemiec, wysoki blondyn, typ aryjskiej urody musiał się na tym znać, gdyż praktykę miał w tej samej dzielnicy Frankfurtu nad Menem - Höchst, w której widziałem już wcześniej w muzeum na zamku kopię nagrody Nobla przyznanej drowi Ehrlichowi, który pochodził ze Strzelina na Dolnym Sląsku a wykształcony został na lekarza w tym samym Wrocławiu, co dr Szerman po to, by położyć podwaliny pod wykrycie penicyliny przez Fleminga. Pracę znalazł dlatego w miejscowych zakładach chemicznych, które po latach założyły filię w podbitym Oświęcimie, gdzie do pracy w tych olbrzymich zakładach chemicznych połączonych z rafinerią trzeba było zwozić koncentracyjnie robotników ze wszystkich krajów podbitych przez Hitlera tudzież z terenu sympatyzujących z totalitarnym reżimem państw cywilizowanej Europy. Przyjmowałem później penicylinę przez dwa tygodnie, czyli w sumie podwójną dawkę.
Po wojnie w tych zakładach, nie zniszczonych żadnym bombardowaniem alianckich samolotów jak np. zniszczone zostały całe miasta: Frankfurt, Hamburg i Drezno zarządzali polską i niemiecką siłą roboczą zniewolonej Polski żydokomuniści oddelegowani do tej pracy przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, którzy po wykonaniu swoich zadań i realizacji osobistej, prywatnej potrzeby mordowania drugich ludzi i narodów kulami z pistoletu (Morel), lub decyzjami zza biurka (brat Adama Michnika) znaleźli bezpieczne schronienie oraz wygodne dożywanie w innych państwach do końca, do wejścia w bramę.
W Polsce mordowano po 1945 r. Polaków bez zmiłowania. Każda osoba, o której Bezpieka nabrała tylko przekonania, że jest elementem wrogim rządom w Polsce żydokomuny, była bezwzględnie mordowana przez żydowskie bandy takie jak ogromna banda braci Bielskich, które to bandy nachodząc polskie domy po nocach i w polskich mundurach, prowokowały Polaków do okazywania sympatii patriotycznych, żeby potem łatwiej obrabować i wykończyć fizycznie wszystkich domowników..
Eliminowano bez różnicy zarówno każdego Polaka, który się nawinął jak i żyda, który w procesie naturalnej asymilacji był już w trzecim, czy czwartym pokoleniu Polakiem, bezspornie i obiektywnie członkiem Narodu Polskiego. Lista Żydów służących państwu polskiemu, jeńców wojennych zamordowanych w Katyniu przez swoich z NKWD jest bardzo długa a każdy żyd czytać musi ją z takim samym przerażeniem w oczach jakie mieli ci członkowie semickiego plemienia, którzy w milczeniu patrzyli na mordowanie ich braci z rozkazu Mojżesza tylko za to, że tamci odstąpili od nowych zasad wiary ustanowionej przez niego za obowiązującą dla ludu z osiadłego zamienionego na powrót w koczowniczy, który to lud po udręczeniu wędrówką miał osiąść na dobre w kraju Kanaan. W Ziemii Obiecanej, wydartej mieczem i podstępem osiadłym tam wcześniej ludom, do której Mojżesz nie doszedł, lecz doszedł lud wyrzynany i kierowany twardą ręką przez klan rodzinny Mojżesza.
Łączymy tylko słowo Katyń z miejscem eksterminacji oficerskiej elity Narodu Polskiego pamiętając wszak, iż masowego ludobójstwa dokonywano tak samo w Charkowie i w Miednoje jak w lesie Katyńskim, bo pamięć ludzka jest tak skonstruowana, że łatwiej przechowuje w mózgu jedno słowo, niż trzy, albo więcej.
W tak samo rozumowo uprawniony sposób określamy jednym słowem: Chazaria zarówno państwo założone we Wschodniej Europie na kilka stuleci przed założeniem Węgier i Polski jak i wszystko to, co zostało do naszych czasów ze stanu osobowego kaganatu chazarskiego założonego przez wojownicze plemię tureckie, które zachowując dla własnej wygody swój turecki język, z którego pochodzi np. nazwa miasta Kijów, przejęło za własne z żydowskiej Biblii przekonanie o powierzonej mu przez Boga misji panowania nad podbitymi ludami a także szereg zasad rytualnych i higienicznych, które miały stanowić więź integrującą wieloetniczną społeczność Chazarii.
mapka, źródło: wikipedia
Waregowie zaproszeni przez Słowian ze Skandynawii rozprawili się z tą azjatycką dziczą, która miała się za bagadyrów (tur.: bohater) przeznaczonych tylko do odnoszenia sukcesów w globalnym handlu słowiańskimi niewolnikami. Reszty dokonał Bolesław Chroby. Pokazywany na Wawelu miecz nazywany jest szczerbiec na pamiątkę miecza, który Herzog Bolesław miał wyszczerbić na po uderzeniu w bramę pochazarskiego Kijowa.
Chazaria przestała istnieć jako jednostka państwowa, natomiast lud koczowniczy szedł w świat jak dotychczas chodził i handlował, czym tylko mógł. Bił monety nie tylko dla Mieszka Starego w Kaliszu nanosząc na nie hebrajskie znaki obok łacińskich liter. Szedł na Zachód zwabiony obietnicami biskupów niemieckich miast, osiadł głównie w trzech miastach nad Renem nazywanych dla wygody wtajemniczonych słowem: SZUM od inicjałów hebrajskich nazw trzech miast: Spayer, Wormacja i Moguncja. Kontakty handlowe z prawdziwymi etnicznie żydami osiadłymi w Hiszpanii w VII wieku oraz z pojedynczymi rodzinami semickich żydów z Italii, którzy spełniali dla chazarskich, fałszywych żydów rolę rabinów, nauczycieli umacniały w naturalny sposób ich tożsamość żydowską i umacniały w przekonaniu o własnej wyższości nad miejscowymi, od których odgradzali swoje dzielnice wysokimi murami zarówno w słowiańskim Szczecinie, gdzie Niemcy też mieli swoją dzielnicę jak i w innych, europejskich miastach. Wyprawy krzyżowe miały przynieść wkrótce dzień zapłaty, w którym sędziami zapragnęli być miejscowi łupieni dotychczas lichwą, bo ta musiała być wysoką jak wieże katedr wznoszonych za procent od tego zabronionego żydom przez Mojżesza precederu, na który biskup katolicki w Niemczech i w Polsce król przyzwalał przywilejami.
Nawarstwienia się zaś przeinaczeń, półprawd i zwykłych kłamstw w dalszych wiekach było zawsze jak to przy geszeftach sporo, natomiast jeśli nieżyjący już dr Dariusz Ratajczak, który został najpierw pomówiony przez gazetę Michnika o antysemityzm, a w końcu policja odnotowała u niego zgon samoczynny w aucie stojącym ponoć od kilku dni na parkingu w śląskim Opolu, twierdzi jeszcze we wstępie do książki poświęconej Nieznanemu Prezydentowi Rzeczypospolitej, że "należy ujawnić i odpowiednio skomentować" osobę Juliusza Sokolnickiego, to należy przyznać mu rację pośmiertnie z tym, że szkoda, iż dr Ratajczak nie wiedział o tym, że zachwalany przez niego RUCH tworzył Niesiołowski, Nussbaum, Myszkowski, czy ile on tam miał nazwisk do spółki z ubecją, a ROPCIO było dziełem masonerii z warszawskiej loży Kopernik.
Miałby historyk sensowny temat do podjęcia i nie wdawałby się w bezprzedmiotowe spory z Wikipedią, która jest żydowska na całym świecie tak samo jak facebook i dlatego naukowiec nie może wchodzić przy tym w poważny dyskurs z byle hasłem zamieszczonym dla zmyłki (dezorientacji) przez byle wesołka, czy internetowego przygłupa, ani z żadnym tekstem tendencyjnym w gazecie Michnika. Bo obniża przed śmiercią swoją historyka wartość i może być zapisany przez policję pod pozycją zgonów popełnionych własną ręką.
Jako polonista wytykam wstępowi dra Ratajczaka błąd językowy, który jest przeniesieniem do Polszczyzny z żydowskiego żargonu jidisz słowa przejętego doń z języka niemieckiego. Nie ma w języku polskim słowa "przedsięwzięcie" jako odpowiednika słowa: Vorhaben. Dr Ratajczak nie musi już o tym wiedzieć, powinien jednak o tym pamiętać wydawca książki, który nie może już na polskim rynku liczyć na pobłażliwość czytelnika.
Droga Pani Prokurator, dziękuję uprzejmie za przesłanie informacji otrzymanych w serwisie sowa a dot. Józefa Kurasia ps. "Ogień" do Instytutu Pamięci Narodowej i przesyłam w zał. całość korespondencji otrzymanej 29 sierpnia Od: Tadeusz Lepszy tadeusz.lepszy @gmail.com zawierzając, iż Pani Prokurator prześle tę skargę obywatela RP na przestępstwo łałszowania dokumentów przez Policję i inne do Komendy Głównej Policji w Warszawie, zaś mój powyższy wniosek o zabezpieczenie pistoletu, który nosi przy sobie Jarosław Kaczyński, s. Rajmunda i o wszczęcie niezwłocznie, w trybie wyborczym przeciwko niemu dochodzenia o przestępstwo z art. 173 Kodeksu karnego.
Detabuizacja jest procesem permanentnej rewolucji, który żyd Bronsztajn (Trotzki) zrozumiał jako nakaz wyrżnięcia innych narodów tak samo, jak biblijne plemiona semickie wyrzynały ludy w ziemi Kanaan. Tymczasem Immanuel Kant co innego miał na myśli mówiąc (ja to przytaczam z głowy, w dodatku tłumaczę z innego języka, więc proszę mnie poprawić, jeśli coś nie tak. Otóż Kant w "Berlińskim Piśmie Miesięcznym" w grudniu 1784 r. powiedział, że detabuizacja "Oświecenie jest wyjściem człowieka z ubezwłasnowolnienia, które sam sobie zawinił. Ubezwłasnowolnienie jest niemożnością posłużenia się własnym rozsądkiem bez kierownictwa kogoś innego. Zawinione przez siebie samego jest to ubezwłasnowolnienie wtedy, kiedy przyczyną tego ubezwłasnowolnienia nie jest brak rozsądku, lecz brak mocnego postanowienia oraz odwagi obycia się bez cudzego kierownictwa. Sapere aude! Odważ się być mądrym - to z listów Horacego. Miej odwagę posłużyć się własnym rozsądkiem, jest zatem hasłem wyborczym oświecenia" - mówił filozof z Królewca wywodząc swą mądrość od poety piszącego po łacinie: Sapere aude.
Pieniądz natomiast został wymyślony dużo wcześniej przez zupełnie inny naród i wprowadzany jest zawsze na konkretnym obszarze przez władzę panującą nad ludźmi zamieszkującymi ten obszar ziemi, w celu zachowania za pomocą tegoż pieniądza kontroli nad wymianą usług i towarów dokonywaną przez tych ludzi.
Pieniądz euro wprowadzony został w tym samym celu co marka, dolar i złotówka, denar i talar przed laty: panowaniu euro mają zostać poddani wszyscy mieszkańcy Unii Europejskiej bez pytania ich o zgodę na to. Bez bawienia się w rozpisywanie referendów i bez zmuszania narodów do ponownych głosowań, jeśli pierwsze wyniki nie są zgodne z planami masonerii.To jest totalitarny system władzy, panowania nad ludźmi zakryty sztuczną mgłą, dymem tzw. demokracji; w PRL-u była od tego tzw. demokracja ludowa.
Pieniądze państw na tzw. ratowanie euro to zwykła grabież. Grabieżą jest też zaplanowana przez Merkozego dla rządu Tuska tzw. pożyczka Polski - w wys. 6 mld euro - dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dla zrozumienia tego faktu nie jest potrzebna wiedza o wysokości oprocentowania tej pożyczki i wysokości oprocentowania pożyczek udzielanych Polsce przez tę instytucję. Wystarczy zapytać: od kiedy żyd bierze na większy procent, a na mniejszy daje?
Euro upadnie tak samo jak każda inna waluta na świecie, wszystko ma swój początek i koniec. Euro zrealizuje swoje zadania i przestanie być potrzebne, wyprze ten pieniądz drugi pieniądz zgodnie z prawem Kopernika. Tusk i Sikorski dopisali się dziwacznymi wystąpieniami do apokaliptycznej szopki napisanej dla Merkel i Sarkozego, w której w niedemokratyczny sposób pozbawiono już władzy szefów dwóch państw, ojczyzn antycznych demokracji europejskich.
Kryptosyjonizm panuje w pełni nad euro i Europą, Chinami, Ameryką i dolarem. Wtajemniczeni, skryci osobnicy zorganizowani w rozróżne loże i w partie; Bilderbergi, w Polsce Grupa Windsor itd. Pełno o tym w internecie, poczytaj mi Mamo. https://www.facebook.com/events/327882787223215/